Hala przy Chopina w Gorzowie dziś zatrzęsła się u podstaw. Mury poruszyli kibice, którzy z niespotykaną dotąd siłą dopingowali koszykarki do gry. Był szał radości, łzy szczęścia i żal po przegranej – to wszystko wydarzyło się w środowy wieczór w Gorzowie.

To był jeden z najciekawszych spotkań w historii całego gorzowskiego basketu. Hala wypełniona była po brzegi, kibice obydwu drużyn od samego początku żywiołowo reagowali na każdą zdobycz punktową, stratę, czy decyzję sędziów. Żadne relacja telewizyjna czy radiowa, ani tym bladziej tekstowa nie jest w stanie przekazać tego, co działo się w środowy wieczór w hali AJP w Gorzowie.

W meczach o taką stawkę nie nie może być miejsca na pomyłki, bo przeciwnik bezlitośnie je wykorzysta. Tak był i tym razem, koszykarki obu zespołów zacięcie walczyły o każdy centymetr boiska. Od wysokiego „C” spotkanie rozpoczęły gorzowianki, które niesione ogromnym dopingiem zdołały wypracować kilkupunktową przewagę. Polkowiczanki szybko jednak doprowadziły do remisu i taki stan rzeczy utrzymywał się przez większą cześć spotkania. - Pracowaliśmy bardzo ciężko żeby przygotować coś nowego, żeby dziewczyny uwierzyły w to i tak też było dzisiaj. Na początku przygotowaliśmy całkowicie nową obronę i atak – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Dariusz Maciejewski. Sama końcówka meczu należała do polkowiczanek, które wydało się, że po wielu minutach gry punkt za punkt znalazły w końcu receptę na pokonanie akademiczek. Te jednak nie traciły wiary i na kilkanaście sekund przed końcową syreną zdołały zniwelować przewagę CCC do trzech punktów. Ostatnia akcja w regulaminowym czasie to festiwal rzutów za trzy, który zakończył się równo z syreną. Celnie zza linii 6,75 metra w ostatnim ułamku sekundy rzuciła Nicole Seekamp. Hala eksplodowała radością, gdy koszykarki z Gorzowa doprowadziły do remisu, co oznaczało że mecz zostanie przedłużony o 5 minut. W dogrywce lepsze okazały się jednak polkowiczanki. - Zabrakło nam zdrowia. Jeden punkt w tą czy w tamtą stronę mógł być decydujący – tłumaczył trener Maciejewski.

Ostatecznie polkowiczanki zdołały wypracować kilku punktową przewagę. To wystarczyło, aby kontrolować mecz do samego końca. - To była bardzo niesamowita seria. O awansie zadecydowała odrobina szczęścia, która dzisiaj była po stronie CCC. Każda z drużyn była na tyle silna, że mogła spokojnie awansować do dalszej fazy – mówił trener CCC Polkowice Maroš Kovačik.

Gratulacje należą się obu zespołom. Nie powinniśmy się spotkać w ćwierćfinale tylko na szczeblu półfinałowym czy nawet finałowym. Gorzów w tym roku pokazał naprawdę świetną koszykówkę. Dziewczyny przez cały sezon grały bardzo dobry basket, my z przebojami – raz lepiej, raz gorzej. Źle się stało, ze wpadliśmy na siebie w tych ćwierćfinałach. Seria mogła podobać się kibicom, była pełna emocji. Walka była do samego końca. Jestem bardzo dumna ze swojej drużyny – mówiła Magdalena Leciejewska.

Oba zespoły stworzyły widowisko na miarę finału. - Jak już nas Polkowice pokonały, to niech zdobędą złoto w tej lidze. Szkoda, że jeden z tych dwóch zespołów musi odpaść już na tym etapie. Pokazaliśmy fantastyczną grę z jednej jak i z drugiej strony. Żałujemy, że to my odpadamy. Przegraliśmy w końcu na własnej hali i to najważniejsze spotkanie – mówiła kapitan gorzowskiego zespołu – Katarzyna Dźwigalska.

Przegrana z CCC Polkowice oznacza, że gorzowski zespół kończy rozgrywki na 6 miejscu. To był jednak wyjątkowy sezon. - Dziękujemy bardzo kibicom za wiarę, za to, że przychodzili tak licznie w tym sezonie. Dziękujemy, że nas dopingowali i wspierali w trudnych chwilach, bo naprawdę te mecze ćwierćfinałowe były bardzo trudne i myślę, że bez Was (kibiców) ciężko byłoby nam wygrać te dwa pierwsze spotkania. Ten sezon był bardzo fajny. Po tych paru trudnych dla las latach ten sezon był wyjątkowy i cieszę się bardzo, że koszykówka znowu się odrodziła na bardzo dobrym poziomie i mam nadzieję, że tak pozostanie przez najbliższe sezony – mówiła Dźwigalska.  

InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wlkp. - CCC Polkowice 81:87 (24:23, 21:15, 10:15, 16:18, d. 10:16)

AZS AJP: Stephanie Talbot 24, Nicole Seekamp 20, Courtney Hurt 16, Aleksandra Pawlak 9, Paulina Misiek 6, Magdalena Szajtauer 4, Katarzyna Dźwigalska 2.

CCC: Isabelle Harrison 16, Weronika Gajda 15, Jamierra Faulkner 14, Magdalena Leciejewska 10, Raisa Musina 9, Ewelina Gala 7, Walerija Musina 6, Angelika Stankiewicz 6, Marija Rezan 2, Mariona Ortiz 2.

O awans będziemy bić się w Gorzowie

niedziela, 26 marzec 2017 20:29

Decydujące starcie w Gorzowie. Koszykarki AZS AJP przegrały w Polkowicach dwa spotkania w walce o awans do półfinałów mistrzostw Polski. W obu wyjazdowych meczach polkowiczanki stanowiły bardziej zgrany zespół i zasłużenie wygrały przed własną publicznością.

Polkowiczanki wybroniły własny parkiet i to był ich podstawowy cel. Grały pod presją i to wytrzymały – mówił tuż po meczu szkoleniowiec gorzowskiej drużyny Dariusz Maciejewski. Akademiczki po raz drugi przegrały fizycznością. - Nie możemy poradzić sobie z Rezan i Harrison. Pracujemy bardzo dzieżko w obronie i gramy węższym składem. Potem jest problem w skuteczności. Dziesięciu graczy w Polkowicach punktowało – to świadczy o tym, że w tym zespole bardzo dobrze rozkłada się układ sił – dodał trener.

W meczu bardzo dobrze zagrały Courtney Hurt i Stephanie Talbot. - Potrzebowaliśmy jeszcze jednego impulsu i tego impulsu gdzieś nam zabrakło – tłumaczył Maciejewski. - Dwa warte siebie zespoły zagrały dwa świetne mecze. CCC jest bardzo mocne. Polkowiczanki były dziś przygotowane na wszystkie nasze pomysły taktyczne. Potrafiły odpowiedzieć na każdą zagrywkę – mówiła z kolei Courtney Hurt.

W rywalizacji Gorzów – Polkowice jest 2:2. Ostatni, decydujący o awansie mecz rozegrany zostanie w Gorzowie. - W domu przy naszej publiczności postawimy się, nie mamy nic do stracenia – mówił Maciejewski. - Jesteśmy gotowe, by wyciągnąć wnioski z tych porażek i z całych sił bić się o wygraną w środę – dodała Hurt.

Kto wygra środowe spotkanie awansuje dalej. Drużyna przegrana kończy sezon. Stawka jest więc wysoka a czasu na regenerację sił i ustalenie taktyki bardzo mało. W półfinale na zwycięzcę czeka już wrocławska Ślęza, która zakończyła rundę zasadniczą na pierwszym miejscu.

CCC Polkowice - AZS AJP Gorzów Wielkopolski 63:52 (12:13, 18:10, 15:18, 18:11)

CCC: Rezan 10, Gajda 8, W. Musina 10, R. Musina 7, Faulkner 8, Harrison 6, Gala 5, Stankiewicz 4, Leciejewska 3, Ortiz 2

AZS: Hurt 19, Talbot 16, Seekamp 6, Misiek 4, Kopciuch 3, Pawlak 2, Dźwigalska 2

Gorzów jest magiczny

niedziela, 19 marzec 2017 20:55

 

40 minut pełne emocji. Od samego początku do końca trwała walka o każdy punkt i każdy centymetr parkietu. Gorzowianki niesione niesamowitym dopingiem kibiców wygrały drugie, ćwierćfinałowe spotkanie z CCC Polkowice 70:59

 

To była ogromna dawka koszykarskich emocji. Dwa spotkania rozegrane w Gorzowie to prawdziwe święto koszykówki – zakończone happy endem dla miejscowych. Dzięki konsekwentnej obronie akademiczki mają już na swoim koncie dwa zwycięstwa i teraz o awans do półfinałów pojada walczyć do Polkowic.

 

Niedzielne spotkanie, tak jak i sobotnie lepiej zaczęły polkowiczanki. To one prowadziły praktycznie przez większą część meczu. Do przerwy były nie do dogonienia. Dopiero po zmianie stron, tak jak to było w sobotę, oblicze meczu zaczęło się zmieniać. Gorzowianki powoli, ale konsekwentnie odrabiały stracone punkty i już pod koniec trzeciej kwarty praktycznie wyrównały wynik spotkania. Zgromadzeni w hali przy Chopina kibice wiedzieli, że czeka ich pasjonująca końcówka. Ostatnie 10 minut meczu należały jednak bezapelacyjnie do gorzowianek. To one przejęły kontrolę nad meczem i z minuty na minutę powiększały swoją przewagę. W niedzielę losy meczu rozstrzygnęły się szybciej – licznie zgromadzona publiczność na stojąco oklaskiwała ostatnie minuty tego arcyciekawego meczu.

 

- Zagraliśmy rozsądniej niż wczoraj, lepiej w defensywie. Przez 2 i pół kwarty udało nam się prowadzić w tym meczu. Niestety w drugiej części meczu nie graliśmy swojej koszykówki. Ciężko gra się mecz przeciwko strefie przez 40 minut. Mamy teraz tydzień aby przeanalizować mecze i wyciągnąć wnioski – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Maros Kovacik, trener CCC Polkowice. - Zabrakło nam koncentracji i skupienia zwłaszcza w ostatniej kwarcie. Nie gramy tego co na początku, musimy nad tym popracować, aby wyeliminować błędy i mam nadzieję że jeszcze tu wrócimy – mówiła z kolei zawodniczka CCC – Weronika Gajda.

 

Gorzowianki podczas dwóch dni zrobiły dwa trudne kroki, przybliżające ich znacznie do półfinałów. - Wynik nie oddaje dramaturgii tego meczu, do samego końca musieliśmy być na maksymalnie zaangażowani i skoncentrowani – wyjaśniał szkoleniowiec gorzowskiej drużyny, Dariusz Maciejewski. Konsekwencja w grze, ambicja i wola walki – to trzy czynniki, które pozwoliły wygrać to spotkanie drużynie z Gorzowa. - Przypomniały się te czasy, kiedy nie tylko klub kibica stał i dopingował. To było wielkie wsparcie i naszym kibicom dedykujemy to zwycięstwo – podsumował Maciejewski.

 

Dumna z całego zespołu była Paulina Misiek - Wielkie brawa dla dziewczyn grających, ale też tych, które siedzą na ławce. One wykonują niesamowitą pracę i pomagają nam – tak naprawdę to one nas niosą do zwycięstwa. Słowo zespół jest słowem klucz, zarówno w szatni jak i na boisku jesteśmy nim. Chciałam podziękować kibicom – Gorzów jest naprawdę magiczny – mówiła Misiek.

 

Teraz rywalizacja przenosi się do Polkowic. Tam w następny weekend rozegrane zostaną kolejne mecze. - Pierwsze dwa kroki zrobione, został na najtrudniejszy. Wszystko może się zdarzyć, ale najważniejsze dla nas jest obronienie własnej hali. Jeżeli uda nam się na wyjeździe rozstrzygnąć losy awansu to bardzo dobrze. Jeżeli nie, to musimy wrócić tutaj mega skoncentrowani i musimy być zdrowi. Jesteśmy strasznie poobijani – poszliśmy na maksa w dwóch meczach – mówił trener Dariusz Maciejewski.

 

InvestInTheWest AZS AJP Gorzów – CCC Polkowice 70:59 (18:26, 10:9, 17:12, 25:12)


InvestInTheWest AZS AJP: Talbot 16, Hurt 16, Seekamp 11, Dźwigalska 10, Szajtauer 5, Misiek 10, Pawlak 2.
CCC: Faulkner 16, W. Musina 5, Gala 5, Rezan 4, Urbaniak 0, R.Musina 12, Harrison 9, Gajda 8, Stankiewicz 0, Leciejewska 0.

 

 

Emocji nie zabrakło do samego końca. Gorzowianki po pierwszych dwóch kwartach przegrywały 14 punktami. Okazało się, że powiedzenie „dopóki piłka w grze” wciąż jest aktualne. Akademiczki były w grze do samego końca i wyrwały zwycięstwo w ostatnich sekundach.

To był chyba najbardziej zacięty mecz sezonu. Kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Chopina przeżywali w ostatnich sekundach prawdziwy horror. 20 sekund przed końcem spotkania gorzowianki przegrywały jeszcze 5 punktami, aby ostatecznie wygrać 84:82. Nie było chyba osoby, która oglądałaby końcówkę tego spotkania na siedząco - Takiej ambicji, woli walki, oddania to ja dawno nie widziałem... Takiej drużynie aż chce się kibicować z całych sił. Jestem dumny, że AZS doczekał się takiego zespołu, który walczy do upadłego i to nie tylko w przenośni – mówił tuż po meczu jeden z kibiców.

Decydujące o zwycięstwie w meczu punkty zdobyła Australijka Stephanie Talbot, która to przechwyciła piłkę po nieudanym rzucie wolnym w wykonaniu Katarzyny Dźwigalskiej. Talbot nieoczekiwanie wbiega pod kosz i zdobywa dwa cenne punkty, które decydują końcowym zwycięstwie AZS AJP.

- Taki mecz potwierdził to, że ten zespół będzie walczył i będzie bronił każdego skrawka naszego parkietu. W mojej historii 27 lat trenerskiej, 21 punktów jeszcze nigdy nie odrobiliśmy. Niezależnie czy u siebie, czy na wyjeździe. Pokazaliśmy, że jesteśmy jednym zespołem. Pokazaliśmy że wierzymy sobie i wierzymy w siebie. Rzuciliśmy wszystko, co mieliśmy przygotowane, bo wiadomo, że play-offy rządzą się swoimi prawami. Mamy noc do następnego spotkania, 20 godzin ciężkiej pracy – mówił na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec gorzowskiej drużyny Dariusz Maciejewski. Akademiczki dzisiaj zrobiły pierwszy krok, ale tych kroków trzeba zrobić trzy. - Ten mecz być może da nam taką wiarę i „powera”, że następne mecze w naszym wykonaniu będą również wygrane. W to musimy głęboko wierzyć, bo koszykówka jest nieprzewidywalna. Jest tak piękną dyscypliną i tak porywa kibiców, dlatego ciesze się niezmiernie z tego zwycięstwa i na długo je zapamiętam – dodał Maciejewski.

Rozczarowania po meczu nie kryła zawodniczka CCC Polkowice – Waleria Musina. - Myślę że to była wielka nauczka dla naszego zespołu. Cieszę się, że to zdarzyło się dzisiaj, bo mamy szansę, mamy czas i nie poddamy się. Wszystko jest w naszych rękach – mówiła koszykarka.

Gorzowianki w całym meczu prowadziły tylko przez 32 sekundy. To wystarczyło, aby z parkietu schodzić z podniesioną głową. - Wierzyłam w to do końca, że nie poddamy się, że będziemy walczyć o każdą piłkę. Z 20 punktów wyjść na prowadzenie i wygrać spotkanie z takim przeciwnikiem jak CCC Polkowice, który ma bardzo dobre zawodniczki i szeroką ławkę cieszy bardzo. Dziękuję bardzo kibicom za tak liczne pojawienie się na hali – mówiła kapitan gorzowskiej drużyny Katarzyna Dźwigalska.

InvestInTheWest AZS AJP Gorzów – CCC Polkowice 84:82 (13:25, 18:20, 26:16, 27:21)

AZS AJP: Talbot 19, Dźwigalska 15, Hurt 15, Szajtauer 12, Seekamp 12, Misiek 6, Pawlak 5.

CCC: Faulkner 12, Harrison 10, Gajda 7, V. Musina 3, Leciejewska 2, R.Musina 25, Rezan 18, Urbaniak 3, Gala 2.

 

Pewny awans naszego zespołu do Półfinałów Mistrzostw Polski

Tego dnia o swoje pierwsze zwycięstwo walczyły zespoły z Bydgoszczy i Brzegu

Strona 1 z 36