Z kart historii: sezon 2004/2005Ekstraklasowy debiut po latach, czyli pewne utrzymanie
To był pierwszy od 10 lat sezon gorzowskiej drużyny koszykarek w najwyższej polskiej lidze. Ekipa AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów (tak wtedy nazywała się nasza drużyny) bardzo szybko, bo już w połowie sezonu zapewniła sobie pozostanie na ekstraklasowych parkietach.

Do Gorzowa na ekstraklasę wróciła Agnieszka Szott. To był strzał w dziesiątkę. Zawodniczka, która w swojej karierze reprezentowała barwy Lotosu Gdynia (z tego klubu była do AZS PWSZ wypożyczona, zdobywała tam mistrza Polski), Ślęzy Wrocław (z trenerem Maciejewskim wywalczyła brąz) i Cukierków Odry Brzeg, była prawdziwą liderką. Były mecze, w których w pojedynkę przesądzała o zwycięstwie gorzowianek. Akademiczki przed pierwszym sezonem w elicie wzmocniła też Marta Żyłczyńska. O sile gorzowskiej drużyny stanowiły również dziewczęta, które do ekstraklasy sezon wcześniej awansowały - kapitan Barbara Kaszewska, Alicja Suwary, 19-letnia Justyna Żurowska oraz rozgrywające Katarzyna Czubak i Marta Pawłowska.

Ściągnęliśmy do Gorzowa pierwszą w historii Amerykankę - Nicole Anaejionu (nikt nie wiedział, jak dokładnie wymawia się jej nazwisko). Przemiła czarnoskóra zawodniczka szybko zaskarbiła sobie sympatię gorzowskich fanów. Zagrała jednak ledwie siedem meczów. Miała poważne problemy ze zdrowiem i klub nie przedłużył z nią kontraktu. - W tym czasie wygraliśmy cztery mecze, w każdym Nicole miała duży udział. Najlepiej wypadła w Polkowicach, tam królowała na deskach - wspomina Dariusz Maciejewski, trener naszej drużyny.
Gorzowianki rozpoczęły sezon od czterech meczów na wyjeździe (podobnie trudny początek, jak w tym roku w Eurolidze). Spowodowane było to przebudową hali PWSZ przy Chopina na potrzeby ekstraklasy. Wtedy powstała trybuna główna ze słynnymi już w całej Europie filarami (pierwszy raz kibice mogli oglądać stamtąd mecz z Wisłą w szóstej kolejce).

Nasze dziewczęta zanotowały wymarzony ekstraklasowy debiut. Wygrały na wyjeździe z Meblotapem Chełm 83:73. Później pojechały po naukę do Gdyni i Pabianic, a także po… niespodziankę do Polkowic. Tam też miała być nauczka. A w Polskę poszedł wynik, którego nie spodziewały się nawet gorzowianki. Pokonać CCC Aquapark to była nie lada sztuka. To był niesamowity mecz. Charakterne gorzowianki już wtedy potrafiły wychodzić z nie lada opresji. Gdy w trzeciej kwarcie, po „trójce” kapitan zespołu z Polkowic Ilony Jasnowskiej było już 44:37, gospodynie były przekonane, że beniaminek do meczu już nie wróci. Ale wrócił. Dobrą serię gorzowianek przypieczętowała na 2,34 min przed końcem spotkania kapitan Barbara Kaszewska, dwukrotnie trafiając zza linii 6,25 m. - Natrafiliśmy na mur nie do przejścia - mówił zaskoczony trener CCC Andrzej Nowakowski.

W końcu przyszedł czas na debiut w Torell Basket Lidze przed gorzowską publicznością. Pierwszym rywalem przy Chopina była Ostrovia, prowadzona wtedy przez Mirosława Orczyka. Bohaterką spotkania była Justyna Żurowska, która na kilka sekund przed końcową syreną trafiła zza linii 6,25 m i zapewniła gorzowiankom zwycięstwo. - Pierwszy raz w karierze udało mi się rzucić trójkę i to od razu w tak ważnym dla nas meczu - mówiła po spotkaniu Żurowska.
Co ciekawe, gorzowska drużyna w swoim pierwszym sezonie w elicie już w styczniu (na cztery miesiące przed zakończeniem rozgrywek) zapewniła sobie ligowy byt.

Do fazy play-off nasze dziewczęta przystępowały z nadziejami. Po cichu myślały nawet o piątym miejscu. I osiągnięcie tego wyniku naprawdę było bardzo blisko. Najbardziej żal rewanżowego spotkania z AZS w Poznaniu. Awans do serii gier o piątą pozycję w lidze był na wyciągnięcie ręki. Gorzowianki postawiły się o wiele bardziej doświadczonej ekipie z Poznania (grały tam wtedy Monika Ciecierska, Beata Krupska-Tyszkiewicz czy Aleksandra Karpińska, a Reda Aleliunaite-Jankovska była najlepiej zbierającą ligi), długo miały inicjatywę, ale w końcówce dały się stłamsić rywalkom. Ostatecznie zakończyły sezon na ósmym miejscu po porażce w dwumeczu z Odrą Brzeg.
Po premierowym sezonie w ekstraklasie, gorzowski klub zorganizował kolejną edycję akademickich mistrzostw Europy. W finale nasze zawodniczki znów musiały jednak uznać wyższość studentek z Ljubljany. Gorzowianki grały także w finałach mistrzostw Europy: Agnieszka Szott i Aleksandra Karpińska ugrały wraz z seniorską kadrą siódme miejsce. Srebro z mistrzostw do lat 20 przywiozła za to Katarzyna Czubak.

Sezon 2004/2005
1.Gdynia
2.Kraków
3.Polkowice
4.Pabianice
5.AZS Poznań
6.Łódź
7.Brzeg
8.AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów
9.Chełm
10.Ostrów Wlkp.
Runda zasadnicza sezonu 2004/2005
Chełm - Gorzów 73:83
Gdynia Gorzów 80:58
Pabianice - Gorzów 83:57
Polkowice - Gorzów 61:64
Gorzów - Ostrów Wlkp. 58:54
Gorzów - Kraków 60:72
Brzeg - Gorzów 66:50
Gorzów - Łódź 55:49
Gorzów - AZS Poznań 64:69
Gorzów - Chełm 76:47
Gorzów - Gdynia 57:85
Gorzów - Pabianice 61:58
Gorzów - Polkowice 53:70
Ostrów Wlkp. - Gorzów 58:56
Kraków - Gorzów 78:52
Gorzów - Brzeg 51:52
AZS Poznań - Gorzów 72:59
Łódź - Gorzów 54:44
Ćwierćfinały play-off
Pabianice - Gorzów 92:55
Pabianice - Gorzów 95:63
Gorzów - Pabianice 45:70
Mecze o miejsca 5-8
Gorzów - AZS Poznań 71:69
AZS Poznań - Gorzów 73:64
Mecze o 7. miejsce
Gorzów - Brzeg 55:70
Brzeg - Gorzów 70:42
Opracował: Kamil Siałkowski, Gazeta Wyborcza
Zdjęcia: Bartosz Zakrzewski
Magazyn A-Zet-eS nr 5






