Wygrywamy dziewiąty raz w lidze! Tym razem pewnie!15 listopada 2009, 01:06:59
Mecz rozpoczęliśmy łatwym trafieniem spod kosza Ludmiły Sapovej. Odpowiedziała szybko Amerykanka Adrianne Ross (najskuteczniejsza dziś na parkiecie). Przez kolejne minuty prowadziliśmy 2-3 punktami. Poznanianki na nasze udane akcje szybko odpowiadały głównie rzutami spod samego kosza. Rywalki wyszły na prowadzenie pierwszy raz na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarty, po rzucie Ross (było 10:9). Już po następnej akcji na prowadzenie rzutem zza lini 6,25 wyprowadziła ponownie nasz zespół Katarzyna Dźwigalska. W tej części gry poznanianki prowadziły jeszcze 17:16 po trafieniu Patrycji Mazurczak. W kolejnych akcjach trafiały tylko nasze zawodniczki. Dwa rzuty osobiste wykorzystała faulowana Justyna Żurowska, Samantha Richards i Sapova trafiały z półdystansu. Pięciopunktową przewagę równo z syreną kończąca pierwszą kwartę zmniejszyła do dwóch oczek Ross.
Drugą odsłonę meczu rozpoczęły trafieniem koszykarki Inei AZS. Trafiła Weronika Idczak i na tablicy wyników widniał remis 22:22. Po kolejnych 11 sekundach odskakujemy jeszcze na trzy punkty po trafieniu z dystansu Sapovej. W kolejnych pięciu minutach nie mamy pomysłu na skuteczną akcję. Popełniamy błędy: niecelne zagranie Dźwigalskiej, przekroczony czas trzech sekund Agnieszki Kaczmarczyk. Odnotowujemy zwyczajowy już przestój. Wykorzystany przez rywalki na szczęście tylko punktami Joanny Kędzi, trójką Ross i trafieniem spod kosza Idczak. Akademiczki z Poznania po tych trafieniach objęły czteropunktowe prowadzenie (29:24). O czas prosi Katarzyna Dydek. Sześćdziesięcio sekundowa przerwa podziałał niesamowicie na Sidney Spencer, która w ciągu kolejnych dwóch minut wzięła na swoje barki zdobywanie punktów. Najpierw trafiała z półdystansu. W odpowiedzi trzy punkty rzuca Idczak. Zaczynamy grać lepiej w obronie. Spencer otrzymuje kolejno trzy piłki i bez zastanowienia kolejne trzy akcje naszego zespołu kończy trafieniami zza linii 6,25. Ponownie w Poznaniu prowadzimy! Tym razem jest 36:32. Przed przerwą trafia jeszcze Żurowska i pierwszą połowę kończymy z zaliczką sześciu oczek.
Na trzecią kwartę nasze koszykarki wychodzą bardzo skoncentrowane i ma to ogromne przełożenie na wynik meczu. Już po minucie nasze prowadzenie wzrasta do dziesięciu punktów, po trafieniach Żurowskiej i Sapovej. Po kolejnych pięciu minutach mamy już dwadzieścia oczek więcej od rywalek. Jest 57:37 dla naszego zespołu. Zbieramy wreszcie piłki na tablicach. Wyprowadzamy szybkie kontry. Dobrze bronimy. Przypominamy wreszcie zespół z pierwszych kolejek tego sezonu. Trener Dariusz Maciejewski ściąga z boiska podstawowe zawodniczki. Dając im odpocząć przed środowym pojedynkiem w Eurolidze z Bourges Basket. Wprowadza na boisko Agatę Chaliburdę i Justynę Maruszczak. Swoją szansę na więcej minut gry ma także Jela Vidaćić (zdobywa dziś osiem punktów, ale występu nie zaliczy do udanych, bo po 12 minutach gry musi zejść z boiska za piąty faul). Mimo zmian nasze prowadzenie ciągle rośnie. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami wygrywamy 68:42.
W odsłonie numer cztery na parkiecie dalej Mazurczak i Chaliburda. Odpoczywa Żurowska, Spencer, Sapova i Richards. Przemęczone już poznanianki popełniają kolejne błędy. Nie trafiają spod kosza. My podaniami przez całe boisko do Julii Dureiki, Vidaćić i Chaliburdy dobijamy rywala. Rekordowo prowadzimy na siedem minut przed końcem meczu - 81:44. W końcówce rozluźnione już nasze koszykarki pozwalają trafiać głównie Idczak. Ostatecznie wygrywamy w stolicy Wielkopolski 94:63 i z kompletem dziewięciu wygranych prowadzimy w tabeli PLKK.
- Zagraliśmy dziś dwa różne spotkania. Pierwsze po wyjściu z autokaru. Po podróżach, które ostatnio przebyliśmy było widać brak świeżości. Gospodynie wyglądały natomiast znakomicie. Były dynamiczne, agresywne na tablicach. Za pierwszą połowę należą nam się duże słowa krytyki. Dobrze, że mamy kilka wariantów obrony. Zagraliśmy strefą i ona przyniosła znakomity efekt. Kiedy nie zbieraliśmy piłek był pewnie problem. Kiedy zaczęliśmy zbierać, to szybko wypracowaliśmy przewagę. Dobrze, że Sidney Spencer trafiała, po to została sprowadzona do naszego zespołu, aby w trudnych momentach trafiać z dystansu. W drugiej połowie zagraliśmy natomiast koncert. Ciesze się bardzo, że Agata Chaliburda i Justyna Maruszczak, czy pozostałe dziewczyny grające mniej w poprzednich meczach dziś zagrały koncertowo i nie popełniały błędów - powiedział po meczu Dariusz Maciejewski.
- Nie mamy w naszym zespole Sidney Spencer. Mamy inne zawodniczki. Wiem co oznacz trud euroligowy. Jestem pełna uznania dla zespołu z Gorzowa. My do tej pory jesteśmy zespołem, który może nawiązać równą walkę z takim zespołem, jak Gorzów do piętnastej minuty meczu. Wykorzystaliśmy zmęczenie i brak koncentracji u rywala. Gorzów jest zespołem euroligowym i gra jak zespół euroligowy. My zajmujemy całkiem inne miejsce w tabeli. Brak doświadczenia w moim zespole, także ma ogromny wpływ na naszą grę - powiedziała na konferencji prasowej Katarzyna Dydek, trener Inei AZS Poznań.
INEA AZS Poznań - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 63:94 (20:22, 12:16, 10:30, 21:26)
INEA AZS: Ross 19 (2x3), Idczak 13 (2), Skobel 10, Kędzia 8, Mrozińska 1 oraz Mazurczak 8, Rafałowicz 2, Motyl 2, Szemraj 0, Pamuła 0.
KSSSE AZS PWSZ: Sapova 18 (1x3), Żurowska 8, Kaczmarczyk 5, Richards 4, Piekarska 2 oraz Spencer 18 (4), Dźwigalaska 13 (2), Dureika 8, Vidaćić 8, Chaliburda 6 (1), Maruszczak 4.
Maciej Zakrzewski / dźwięki Radosław Łogusz / fot. Bartosz Zakrzewski






