W Koszycach przegrywamy po wyrównanej grze
25 listopada 2009, 22:50:32
Najlepszy nasz mecz wyjazdowy w Eurolidze. Tak można śmiało stwierdzić. Szkoda, że jednak przegrany. Gdybyśmy popełnili mniej własnych błędów moglibyśmy teraz dopisać dwa cenne punkty do naszego dorobku. Z meczu na mecz gramy jednak lepiej i nie jesteśmy już tylko tłem dla rywala. W naszym klubie sukcesy odnosi się spokojnymi, lecz konsekwentnymi krokami. Te euroligowe kroki też już widać!

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Od dwóch oczek rozpoczęła ją Linda Frohlich. Z dystansu odpowiedziała Ludmiła Sapova. Na minimalnym prowadzeniu byliśmy także po rzucie spod kosza Agnieszki Kaczmarczyk (7:6). W kolejnych akcjach skuteczniejsze były gospodynie. Trafiały Amerykanki. Najpierw bezbłędnie wykonała dwa rzuty osobiste najskuteczniejsza dziś na parkiecie Angel McCoughtry. Później trafiła jeszcze Candice Dupree i wyprowadziła Dobre Anioły na prowadzenie 10:7. W końcówce odrabiamy straty, a po rzucie Juli Dureiki obejmujemy ponownie prowadzenie. Tym razem 17:15. W odpowiedzi celnie rzuca Luisa Michulkova. Kwartę kończymy trafieniem zza lini 6,25 Dureiki. Wygrywamy 20:17.

Drugą odsłonę rozpoczynamy dobrze w obronie. Zbieramy piłkę i wyprowadzamy akcję, którą trafieniem kończy Dureika. Prowadzimy rekordowo dziś, bo 22:17. Pięć punktów przewagi mamy jeszcze po kolejnych dwóch akcjach (24:19). Przez kolejne dwie minuty gospodynie odrabiają straty. Trafiają z dystansu Michulkova i spod kosza Frohlich. Jeszcze na chwilę obejmujemy prowadzenie, po trafieniu Dureiki, jedynej zdobywającej w tej części meczu punkty dla KSSSE AZS PWSZ. W następnych minutach inicjatywę przejmują zawodniczki Good Angels. Znakomite podania koleżanek otwierają drogę do naszego kosza Dupree. To właśnie po jej trafieniu na 1:40 do końca na tablicy widnieje wynik 32:28. W samej końcówce za trzy punkty trafia Izabela Piekarska. Na trzy sekundy przed końcem fauluje jeszcze Kaczmarczyk. Egzekutorem rzutów wolnych jest McCoughtry. Trafia tylko raz. Na przerwę schodzimy przy prowadzeniu miejscowych 33:31.

Przez cztery minuty trzeciej kwarty żaden z zespołów nie może drugiemu odskoczyć na kilka punktów. Notujemy remisy 33:33 po trafieniu Piekarskiej, 35:35 po rzucie Sapovej. Minimalnie przegrywamy po jednym celnym trafieniu z osobistych Justyny Żurowskiej 36:37. W kolejnych dwóch akcjach naszego zespołu Piekarska najpierw nie trafia z półdystansu, później popełnia przewinienie w ataku. Rywalki nasze potknięcia wykorzystują. Za dwa punkty kolejno trafiają: Michulkova i McCoughtry. Przegrywamy 36:41. Na parkiet wchodzi Sidney Spencer i już w pierwszej akcji trafia za trzy oczka. W kolejnej akcji naszego zespołu faulowana jest Samantha Richards. Dwa razy pudłuje z osobistych. Przejmuję jednak wyprowadzaną przez gospodynie piłkę i trafia z półdystansu. Mamy remis 41:41! Remis jest także po kolejnym trafieniu naszej Australijki (tym razem z dystansu) 46:46. W kolejnych akcjach, to znów nasz zespół traci łatwo piłkę a Dobre Anioły odskakują już na sześć oczek 53:47. Na dwie minuty przed końcem znów trafia Richards i jak się później okazuje są to nasze ostatnie punkty w tej kwarcie. W zespole z Koszyc za to dwa razy celnie kończy akcje Dupree. Po trzydziestu minutach mamy osiem oczek straty. Trochę na własne życzenie..., bo rywalki w końcówce punktowały głównie po naszych stratach.

Po trafieniu Greczynki Anastasia Kostaki na samym początku czwartej odsłony gospodynie miały już dziesięć punktów więcej od naszego zespołu. Było 59:49 i wydawać mogłoby się, że nasze zawodniczki już się nie podniosą. Nic z tych rzeczy! Walczyły do samego końca! Na siedem minut przed końcem meczu, po trafieniu Żurowskiej zbliżyły się do gospodyń na dwa oczka 59:57! W kolejnych minutach górę wzięło jednak doświadczenie miejscowych. Ostatnie dziesięć minut wygraliśmy 16:13. W całym spotkaniu górą były jednak Dobre Anioły 70:65.

- To był nasz najlepszy mecz euroligowy na wyjeździe. Musimy zapracować na markę zespołu, bo inaczej sędziowie nie pozwolą nam wygrać wyjazdowego meczu. Graliśmy pod faule. Byliśmy ewidentnie faulowani. W drugą stronę odgwizdywali wszystko. Jestem wściekły, bo ten mecz mogliśmy wygrać. Jela Vidacic miała dziś szansę dużo pograć. Zagrała w pewnym momencie bardzo słabo i stąd zrobiła się przewaga. Za dużo punktów rzuciła nam McCoughtry. Zupełnie nie radziła sobie z nią Spencer i o to mam do niej ogromne pretensje. Będziemy o tym jeszcze rozmawiać. Zagraliśmy najlepszy mecz i to dobrze rokuje na kolejne trudne mecze. Szkoda tylko, że zostawiliśmy dużo sił, a wracamy do Polski jako przegrani - powiedział po meczu Dariusz Maciejewski.

Good Angels Koszyce - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 70:65 (17:20, 16:11, 24:18, 13:16)

Good Angels: McCoughtry 25, Dupree 13, Frolich 11 (1x3), Michulkova 11 (1), Kostaki 5 (1), Hrickova 4, Kupcikova 1, Kovacova 0, Vackova 0, Carnoka 0.

KSSSE AZS PWSZ: Sapova 15 (2x3), Richards 12 (1), Dureika 11 (1), Żurowska 9, Piekarska 7 (1), Kaczmarczyk 5, Vidaćić 3, Spencer 3 (1), Dźwigalska 0.

Maciej Zakrzewski / fot. FIBA EUROPE