Było blisko, ale to Hiszpanki wywożą dwa punkty z Gorzowa3 grudnia 2009, 13:16:20
Mecz od prowadzenia rozpoczynają przyjezdne. Spod kosza trafiła Amerykanka Crystal Langhorne. Szybko odpowiadamy rzutem z dystansu Juli Dureiki. Podobnie jest w dwóch następnych akcjach. Za dwa rzuca Clara Bermejo Moreno, a trzy punkty po rzucie zza linii 6,25 zdobywa Ludmiła Sapova. To właśnie głównie po celnych rzutach z dystansu w pierwszej kwarcie odrabiamy straty i wychodzimy na prowadzenie. Tak jest choćby po dwóch trójkach z rzędu Sidney Spencer, po których prowadzimy 14:10. Cztery punkty więcej mamy także po trafieniu Samanty Richards (16:12). W kolejnej akcji równo z syreną trafia za trzy oczka Dureika. Sędziowie (nie byli jednomyślni) ostatecznie uznają, że rzut wykonany jest po czasie 24. sekund i punktów nie uznją. Hiszpanki łapią wiatr w żagle. Kolejno zdobywają dziesięć punktów (za trzy trafia Anna Cruz i Catherine Joens, spod kosza nie pudłują Moreno i Petra Ujhelyi) i odskakują na sześć oczek. Na tablicy jest 16:22. Przed końcem kwarty trafia jeszcze po wejściu pod kosz Sapova.
Chwile po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania Hiszpanki po rzucie Ujhelyi znów mają sześć oczek więcej. Tym razem to nasz zespół w kolejnych dwóch minutach zdobywa z rzędu osiem punktów. Trafiają kolejno po dwa rzuty Sapova i Justyna Żurowska. Wychodzimy na prowadzenie 26:24. Do końca drugiej kwarty gra jest bardzo wyrównana. Cztery oczka więcej (35:31) mamy w 15. minucie gry. Dwie minuty później jest już remis. Remisem 39:39 po trafieniu Izabeli Piekarskiej kończy się także pierwsza połowa.
W trzeciej kwarcie po trafieniu z dystansu Dureiki znów jest remis. Tym razem 45:45. W kolejnych minutach rozstrzelały się Cruz i Moreno. Właśnie po trafieniu tej drugiej zespół z Madrytu prowadzi rekordowo, bo aż 47:58. Próbujemy gonić. Udaje się odrobić sześć oczek. Trafiała Dureika (zdobyła w tym meczu 17 punktów) i Spencer. Do czterech punktów straty schodzimy jeszcze na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty po kolejnej trójce Dureiki. Cóż jednak z tego jeśli w kolejnych akcjach popełniamy błędy, a zawodniczki Rivas Ecopolis wszystkie bezbłędnie wykorzystują.
Na ostatnie dziesięć minut wychodziliśmy przegrywając 56:66. Dwie minuty za nami i po trafieniach Żurowskiej i Spencer z dystansu znów jesteśmy w grze. Hiszpanki pokazują klasę i na nasze pięć punktów odpowiadają sześcioma... Trafiają Moreno (dwa razy) i Joens. Jest 61:72 dla przyjezdnych. Nie poddajemy się! Spod kosza trafiają Jela Vidacic i Żurowska. Odpowiada Langhorne. Do końca meczu cztery minuty. Na tablicy wyników jest 65:74. Głośny doping w hali niesie nasze zawodniczki. Piąty raz zza linii 6,25 trafia Spencer, pod koszem dobrze zbiera Vidacic i trafia za dwa punkty. Dwa punkty straty (72:74) mamy na dwie minuty przed końcem meczu po trafieniu Żurowskiej. W kolejnej akcji za trzy punktu trafia jednak Jones. Richards postanawia wejść pod kosz w kolejnej akcji naszego zespołu. Jest faulowana przy rzucie. Trafia tylko raz. Znakomicie pod kosz w następnej akcji wchodzi Dubljecic. Trafia, a na dodatek jest faulowana! Bezbłędnie wykonuje dodatkowy rzut osobisty. Na 58. sekund przed końcem meczu przegrywamy 73:80 i wydawać mogłoby się, że jest już po meczu. Mija dwadzieścia sekund. Faulowana Dureika trafia dwa osobiste. Faulujemy w obronie. Bezbłędna Cruz trafia dwa razy. 12 sekund do końca i tracimy siedem oczek (75:82) do rywalek. Rozgrywamy szybko akcję. Falowana przy rzucie z dystansu jest Żurowska. Trafia dwa z trzech rzutów. Pozostaje osiem sekund. Sędziowie odgwizdują przewinienie techniczne Langhorne na Vidacic. Dwa rzuty osobiste wykorzystuje Serbka. Zostają trzy punkty straty. Równo z syreną rzuca z dystansu Spencer. Nie trafia. Przegrywamy 79:82.
- Gratuluje rywalom zwycięstwa i awansu do następnej części rozgrywek. Jest jeszcze szansa na wyjście z grupy. Tutaj prośba do zespołu Rivas, aby nie przegrał już do końca rozgrywek grupowych żadnego meczu. Jeśli chodzi o sam mecz, to największa wina była moja. Nie mogłem sobie poradzić z grą Cruz. Na to jak z nią grać wpadłem dopiero w czwartej kwarcie. To było już zbyt późno. Tym razem szczęście w końcówce uśmiechnęło się do rywalek. Szkoda, bo była ogromna szansa na drugie zwycięstwo - powiedział po meczu Dariusz Maciejewski.
KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Rivas Ecopolis 79:82 (18:22, 21:17, 17:27, 23:16)
KSSSE AZS PWSZ: Dureika 17 (3x3), Żurowska 15, Sapova 11 (1), Piekarska 7 (1), Dźwigalska 0 oraz Spencer 17 (5), Richards 6, Vidaćić 6, Kaczmarczyk 0.
Rivas Ecópolis: Cruz 19 (1x3), Moreno 15, Dubljevic 15, Langhorne 12, Ujhelyi 6 oraz Joens 15 (3), Csaszar 0, Eldebrink 0, Garcia 0.
Maciej Zakrzewski / dźwięki Radosław Łogusz / fot. Bartosz Zakrzewski






