Euroliga: Ogrywamy Sopron i dalej jesteśmy w grze!10 grudnia 2009, 00:11:02
Początek należał do przyjezdnych. Zaczęliśmy nerwowo. Było też widać zmęczenie naszych koszykarek ciężkimi meczami (ostatni w niedzielę wygrany z Lotosem Gdynia). Rywalki już na początku odskoczyły na cztery punkty. Było 2:6 i 4:8 po trafieniach Kataliny Honti. W piątej minucie Ludmiła Sapova wyrównuje po rzucie spod kosza, a za chwilę wyprowadza KSSSE AZS PWSZ na prowadzenie po przechwycie i kontrze. Do końca kwarty rywalizacja była bardzo zacięta. Remis notowaliśmy jeszcze dwa razy po 15 i 17. W samej końcówce gorzej wykonywaliśmy rzuty osobiste (po jednym trafiły tylko Justyna Żurowska i Julia Dureika) i kwartę minimalnie ale przegraliśmy 19:21.
W drugiej odsłonie po rzucie z dystansu Serbskiej rozgrywającej MKB Euroleasing Maji Miljkovic i celnych rzutach osobistych Jeleny Milovanovic Węgierki niebezpiecznie uciekły naszemu zespołowi. Było 21:28. Siedmiopunktowe prowadzenie przyjezdnych na tablicy wyników było jeszcze na cztery minuty przed zakończeniem pierwszej połowy (25:32). Kolejne dwie minuty wstrząsnęły jednak ławką rezerwowych węgierskiego zespołu. Samata Richards znakomicie wyprowadzała koleżanki na pozycje rzutów z dystansu, a te nie pudłowały. Trzy punkty zdobyły Sidney Spencer i Sapova. W kolejnej akcji nasza Australijska rozgrywająca sama zdecydowała się na rzut zza linii 6,25 i... trafiała, tym samym wyprowadziła zespół KSSSE AZS PWSZ na prowadzenie 34:32. O czas poprosił trener Norbert Szekely. Czas się skończył, a czwartą z rzędu akcję punktową gorzowianki zakończył trzema oczkami (ponownie trafiła Spencer). Na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 40:36.
Drugą połowę od trójki rozpoczęła Sapova i to nasz zespół miał tym razem siedem oczek więcej. Rywalki szybko odrobiły prawie całe straty (trafiały Miljkovic, Dora Horti i Milovanovic). Równie szybko ponownie odskoczyły gorzowianki. Cztery punkty po wejściach pod kosz zdobyła Izabela Piekarska. Nie pudłowała z osobistych Agnieszka Kaczmarczyk. Było 49:42 i pięć minut do końca trzeciej kwarty. Przewagę utrzymywaliśmy prawie do końca. Prawie, bo ostatnią minutę zagraliśmy bardzo niefrasobliwie. Popełnialiśmy błędy w kontratakach i zamiast powiększyć przewagę, to rywalki doszły nas na dwa punkty (59:57). Najpierw straciliśmy piłkę w ataku, później dwa razy z osobistych pudłowała Jela Vidacić, a na koniec prawie z połowy boiska pozwoliliśmy równo z syreną oddać rzut Edit Eordogh, która... oczywiście trafiła.
Eordogh zakończyła trzema punktami trzecią kwartę. Czwartą rozpoczęła podobnie i po trzynastu minutach gry wyprowadziła mistrzynie Węgier ponownie na prowadzenie. Tym razem 60:59. Szybko odpowiedziała Sapova. Remis 61:61 był po jednym celnym osobistym Amber Holt. Kolejne cztery punkty zdobyła Kaczmarczyk (za drugim razem z kontry po podaniu przez prawie całe boisko Żurowskiej) i o przerwę prosił trener Sopronu. W kolejnych dwóch akcja faulowana była Honti. Trafiła trzy z czterech rzutów osobistych i rywalki traciły tylko punkt. Minutę później po akcji 2+1 Miljkovic mieliśmy już remis 67:67. Tym razem o czas prosił trener Dariusz Maciejewski. Grę wznowiły gorzowianki. Za trzy trefiła Spencer. Kolejny punkt dołożyła po rzucie osobistym. Prowadziliśmy 71:67. W końcówce przyjezdne ratowały się jeszcze czasem, ale nie maiły już większych szans na zwycięstwo. W naszym zespole z dystansu trafiły jeszcze ponownie Spencer i Żurowska. Wygraliśmy 79:72 i pozostajemy w grze o czołową 16. Euroligi.
- Byłem przekonany, że ten mecz będzie tak wyglądał. Jestem pełen podziwu dla dziewczyn, że kolejny raz wygraliśmy czwartą decydującą kwartę. To znaczy, że są bardzo dobrze przygotowane siłowo. Dzięki temu wygraliśmy z Sopronem. Były dwa plany na dziś. Jeden aby wygrać minimum piętnastoma punktami. Drugi, aby ogólnie wygrać mecz. Było nerwowo chwile między mną, a Justyną Żurowską. Ona oddawała szybko, rzuty, bo chciała wygrać wysoko. Ja wiedziałem w pewnym momencie, że może nam zabraknąć sił. Trzeba się tylko cieszyć, że mamy w zespole dziewczyny, które nie boją się grać vabank. Odnosimy drugie zwycięstwo w Eurolidze. Dalej jesteśmy w grze. Już za tydzień postaramy się o kolejną niespodziankę - powiedział na konferencji prasowej trener Dariusz Maciejewski.
KSSSE AZS PWSZ Gorzów - MKB Euroleasing Sopron 79:72 (19:21, 21:15, 19:21, 20:15)
KSSSE AZS PWSZ: Sapova 20 (2x3), Żurowska 9 (2), Piekarska 8, Dureika 4 (1), Dźwigalska 0 oraz Spencer 15 (4), Richards 12 (1), Kaczmarczyk 7, Vidaćić 4.
MKB Euroleasing: Honti 14 (1x3), Horti 13 (1), Miljkovic 12 (1), Milovanovic 8, Holt 7 (1) oraz Eördögh 10 (2),Krivacevic 8, Semsei 0, Hadarics 0, Varga 0.
Maciej Zakrzewski / dźwięki Radosław Łogusz / fot. Bartosz Zakrzewski






