Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Z Lotosem prowadzimy 2:0! Brąz na wyciągnięcie ręki!
11 kwietnia 2011, 12:59:43
W piątek 68:60 i w sobotę 81:76 pokonaliśmy Lotos Gdynię we własnej hali i w batalii o brąz prowadzimy już 2:0. Teraz rywalizacja przenosi się do Gdyni. Gramy w środę od 17:30. Oby to był nasz ostatni mecz w tym sezonie!

Pierwszą kwartę rozpoczęła Chioma Nnamaka i ta sama zawodniczka ją zakończyła. W tym fragmencie ze strony przyjezdnych wyniku starała się dopilnować Monica Wright. Obie ekipy rozpoczęły nerwowo. Taka gra przekładała się na faule oraz nieskuteczne rzuty. Najbardziej ucierpiała na tym Paulina Krawczyk, która zakończyła spotkanie jeszcze przed przerwą, ze względu na pięć fauli.

To właśnie Krawczyk przyczyniła się do prowadzenia gospodyń. Akademiczki przegrywały już 13 punktami po skutecznych rzutach z dystansu Eliny Babkiny. Koszykarki KSSSE AZS PWSZ rozpoczęły odrabiać straty i wtedy Krawczyk popełniła faul na Lyndrze Weaver, przy którym się nie zgadzała się z decyzją sędziów i otrzymała przewinienie techniczne. W ten sposób gorzowianki odrobiły część strat. Poprzez faule zawodniczki Lotosu ułatwiły zadanie gospodyniom. - Zaczęliśmy spotkanie bardzo dobrze. Były momenty, że prowadziliśmy nawet ponad 10 punktami. Jednak później wpadliśmy w problemy z faulami, przez co Paulina Krawczyk zakończyła wcześniej mecz - podsumował George Dikaioulakos, szkoleniowiec Lotosu.

Po przerwie bardzo dobrze zaczęły podopieczne trenera Dariusza Maciejewskiego. Po skutecznych akcjach Agnieszki Skobel oraz Justyny Żurowskiej to akademiczki wyszły na dziesięć punktów przewagi. Stratę zmniejszały przyjezdne celnymi rzutami z dystansu, w szczególności Babkina, która oddała sześć takich celnych prób.

Gorzowianki w ostatniej kwarcie kontrolowały wynik spotkania i doprowadziły do drugiego zwycięstwa w serii o brązowy medal. - W środę kończymy tą serię - przekonywała po meczu Justyna Żurowska, kapitan gorzowskiej drużyny, która dwukrotnie okazała się najskuteczniejszą zawodniczką KSSSE AZS PWSZ.

Po raz kolejny na parkiet nie wybiegła Izabela Piekarska, która bardzo żałuje, że nie może wspomóc koleżanek w walce o medal. - To jest najgorsza rzecz dla zawodnika, aby oglądać takie spotkanie z ławki - mówiła Izabela Piekarska, kontuzjowana zawodniczka AZS-u.

Akademiczki wygrały dzięki rzutom osobistym, których miały o 14 więcej i wykorzystały o 11 więcej od rywalek. Koszykarki gorzowskiej drużyny lepiej również zagrały na tablicach zbierając 35 piłek przy 29 rywalek.

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Lotos Gdynia 81:76 (17:19, 21:17, 23:17, 20:23)

KSSSE:
Żurowska 24 (2x3), Nnamaka 13 (1), Weaver 10, Dźwigalska 8 (2), Kaczmarczyk 7 oraz Skobel 11 (1), Richards 8 (1).

Lotos: Babkina 25 (6x3), Wright 19 (1), Bjelica 13 (1), Misiuk 3, Krawczyk 0 oraz Mieloszyńska 9 (1), Tomiałowicz 5, Ziętara 2.

STAN RYWALIZACJI (DO TRZECH ZWYCIĘSTW): 2:0 DLA KSSSE AZS PWSZ.

PIĄTEK:

Spotkanie rozpoczęło się od serii niecelnych rzutów z obu stron. Przez blisko trzy minuty na tablicy nie pojawiły się punkty po żadnej ze stron. Pierwszy celny rzut oddała kapitan gorzowskiej drużyny Justyna Żurowska. Chwilę później wynik poprawiła Chioma Nnamaka rzutem za trzy, do czego zdążyła już przyzwyczaić kibiców AZS-u.

W ekipie z Gdyni zabrakło Marty Jujki oraz Naketii Swanier. Na ławce pojawiła się Daria Mieloszyńska, jednak nie weszła ona boisko. - Wielokrotnie już podkreślałam, że odkryłam u siebie takie koszykarskie ADHD. Jak się siedzi na ławce to jest naprawdę bardzo ciężko - mówiła Daria Mieloszyńska, kapitan Lotosu, która z powodu kontuzji nie wystąpiła w pojedynku z Lotosem.

Drugą kwartę bardzo dobrze rozpoczęły gospodynie. Po czterech rzutach z dystansu, trzech Katarzyny Dźwigalskiej i jednej gorzowskiej Szwedki, koszykarki KSSSE AZS PWSZ wyszły już na jedenasto-punktowe prowadzenie. Niestety dla gorzowianek szybko straty zaczęły odrabiać przyjezdne, szczególnie po rzutach Milki Bjelicy, która godnie zastąpiła Jujkę. - Cztery trójki udało się trafić, cieszę się bardzo, że pomogłam i dołożyłam swoją cegiełkę do tego zwycięstwa - mówiła po meczu Katarzyna Dźwigalska.

Do przerwy akademiczki prowadziły zaledwie 33:30. Po przerwie obraz gry jednak się nie zmieniał i wciąż było to bardzo wyrównane widowisko. Kolejne skuteczne rzuty, przeplatane z niecelnymi, straty, faule, prowadzenie jednych, jak i drugich i przed ostatnimi dziesięcioma minutami pozostało oczko przewagi. - Spotkały się dwa zespoły po wielkich przejściach i oba z krótką ławką - zaznaczał Dariusz Maciejewski, szkoleniowiec akademiczek.

W ostatniej kwarcie po trzech kolejnych rzutach Monici Wright do ofensywy przeszły gorzowianki. W końcówce ważne punkty dla drużyny zdobywały Agnieszka Kaczmarczyk oraz Agnieszka Skobel, dla której nie było straconych piłek w ataku. Akademiczki w całym spotkaniu oddały 25 rzutów z dystansu, z czego 10 było celnych, co na pewno przyczyniło się do końcowego rezultatu. - Było to bardzo ciekawe spotkanie. Obydwa zespoły grały bardzo inteligentnie. Było bardzo blisko, żebyśmy to my cieszyli się ze zwycięstwa, jednak popełniliśmy zbyt wiele błędów w końcówce - podsumował na konferencji George Dikaioulakos, szkoleniowiec Lotosu.

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Lotos Gdynia 68:60 (17:14, 16:16, 20:22, 15:8)

KSSSE AZS PWSZ:
Żurowska 19 (1x3), Kaczmarczyk 16 (2), Dźwigalska 12 (4), Nnamaka 11 (3), Weaver 6 oraz Skobel 4, Richards 0.

Lotos: Babkina 20 (2x3), Wright 14, Bjelica 12, Krawczyk 5 (1), Tomiałowicz 5 (1) oraz Misiuk 4, Ziętara 0.

STAN RYWALIZACJI (DO TRZECH ZWYCIĘSTW): 1:0 DLA KSSSE AZS PWSZ.

Dawid Lis (66-400.pl), trotuar / fot. Bartosz Zakrzewski