PLKK: Ważne toruńskie dwa punkty2 listopada 2011, 14:37:30

Szybko zaczęła Róża Ratajczak, która dała prowadzenie swojemu zespołowi. Po tym jednak pięcioma punktami odpowiedziała Agnieszka Skobel i akademiczki objęły prowadzenie. Z czasem gorzowianki powiększały prowadzenie, jednak zatrzymane zostały już w pierwszej kwarcie przez... awarię zegara. Niestety, pech toruńskiej hali nie opuszcza podopiecznych trenera Dariusza Maciejewskiego. Zawodniczki obu ekip musiały na chwilę opuścić parkiet, aby problemy zostały rozwiązane. Gorzowianki pierwszą kwartę w większości kontrolowały. Prowadziły 11 punktami, jednak na przerwę schodziły jedynie z czteropunktową zaliczką.
Początek drugiej części gry ponownie był dobry dla gorzowianek. Z upływem czasu jednak coraz lepiej grały gospodynie i dzięki dobrej grze Jeleny Maksimovic torunianki odrobiły straty i wyszły na prowadzenie. W tym momencie spotkanie się wyrównało i zaczęły udzielać się emocje. Emocje te najbardziej udzielały się na ławce rezerwowych miejscowych, gdzie sędzia co chwilę musiał uspokajać kolejne osoby. - Można było się spodziewać, że to będzie mecz walki - mówiła po meczu Emilia Tłumak.
Do przerwy przyjezdne miały oczko przewagi. W drugiej połowie jednak Maksimovic dzięki swoim skutecznym rzutom dała prowadzenie Enerdze i powiększała to prowadzeniu. Później ta sama zawodniczka popełniła faul na Agnieszce Kaczmarczyk. W tym momencie nerwowo nie wytrzymał Elmedin Omanic. Szkoleniowiec gospodyń miał spore pretensje do sędziów, za co otrzymał dwa przewinienia niesportowe i musiał opuścić salę. Można rzec - taki toruński standard. Po pięciu celnych z sześciu prób z linii osobistych akademiczki ze stanu 46:42 wyszły na prowadzenie 46:47.
Później kolejne faule popełniały zawodniczki gospodyń i parkiet opuszczały kolejno Maksimovic, Julie Page i w ostatnich minutach Bridgette Mitchell. Spotkanie do samego końca trzymało w napięciu, a wejście Weroniki Idczak podniosło zespół Energi. Dwa kolejne celne rzuty z dystansu tej zawodniczki dały remis na 50 sekund przed zakończeniem meczu. - Wykorzystała to niemiłosiernie - mówiła po tym pojedynku Katarzyna Dźwigalska na temat rzutów Idczak. Na szczęście w ostatniej akcji piłka była po stronie gorzowianek, które to doskonale wykorzystały i niemal niepilnowana Tatum Brown oddała skuteczny rzut do kosza.
Energa Toruń - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 61:63 (17:23, 16:11, 13:19, 15:10)
Energa: Maksimovic 20, Mitchell 9, Page 6, Ratajczak 6, Metcalf 4 oraz Idczak 11 (3x3), Tłumak 5, Darnikowska 0
KSSSE AZS PWSZ: Skobel 16 (2x3), Brown 11, Weaver 10, Kaczmarczyk 8, Dźwigalska 0 oraz Smalley 9 (1), Nnamaka 9, Johnson 0
Dawid Lis (66-400.pl), trotuar / fot. Bartosz Zakrzewski






