Wygrywamy po rzucie w ostatniej sekundzie!7 listopada 2009, 23:51:17
Rybniczanki rozpoczęły mecz celnym rzutem za trzy Nikity Bell. Kolejne akcje należały jednak do naszego zespołu. Trafiały za dwa: Izabela Piekarska, Ludmiła Sapova i Justyna Żurowska. Kiedy z dystansu rzuciła Sidney Spencer i na tablicy było 9:3 wydawało się, że spotkanie łatwo wygramy. Nic bardziej mylnego. Gorzowianki zaczęły popełniać błędy, a zawodniczki UTEXu ROW bezbłędnie rzucały za trzy punkty. Rozpoczęła przy stanie 11:5 Monika Sibora. Odpowiedzieliśmy jeszcze rzutem Jely Vidaćić. Jednak przy stanie 13:10 przyjezdne rzuciły z rzędu cztery trójki (w tym trzy razy trafiała Katarzyna Krężel!) i objęły prowadzenie 13:22! Przed końcem pierwszej kwarty udało nam się jeszcze zniwelować straty do trzech oczek. Równo z końcem czasu za trzy trafiła Żurowska.
Drugą odsłonę znów celnym rzutem z dystansu rozpoczyna Krężel i było 19:25. Przewaga 6-9 punktów utrzymywała się przez całą kwartę, w której popełniamy masę błędów. Nie stwarzaliśmy sobie pozycji do oddania celnych rzutów. Za to rybniczanki nas punktowały. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy przegrywaliśmy 27:36. Rzuty osobiste miała Vidaćić. Nie trafia jednak ani jednego. Sytuację próbuje ratować celnym rzutem za dwa Żurowska. Było 29:36 i 1,29 do końca kwarty, w której trafiamy już tylko raz z rzutu osobistego (rzucała Samantha Richards). Rybniczanki zdobywają za to pięć punktów (spod kosza i za chwilę jeden osobisty rzuca celnie Devanei Hampton, dwa osobiste na sekundę przed końcem wykorzystuje Sibora) i schodzą na przerwę z rekordowym dziś prowadzeniem 30:41.
Nasze zawodniczki wychodzą na trzecią kwartę bardzo zmotywowane i to szybko przekłada się na wynik. Najpierw punkt z osobistych zdobywa Sapova, za chwilę zza lini 6,25 trafia Żurowska. Kolejne dwa oczka dorzuca Sapova i na tablicy widnieje wynik 36:41. Przyjezdne jednak nie odpuszczają. Kolejne półtorej minuty przegrywamy 2:6 i strata do rybniczanek znów niebezpiecznie wzrosła do dziewięciu punktów. Na boisku pojawia się Agnieszka Kaczmarczyk i trafia najpierw za dwa punkty przy stanie 46:54, za chwilę ponownie spod kosza z faulem (nie trafia osobistego) i jest 50:57. Ostatnie trzydzieści sekund wygrywamy 4:0. Trafia Żurowska i Richards.
Na ostatnie dziesięć minut plan jest prosty. Trzeba odrobić trzy punkty straty (na tablicy mamy wynik 56:59). Z rzutu osobistego trafia Bell. My odpowiadamy rzutami Piekarskiej za dwa i Spencer z dystansu! Wychodzimy na prowadzenie 61:60! Przez kolejne dwie minuty oglądamy festiwal błędów, strat i niecelnych rzutów obu zespołów. Wreszcie za trzy trafia Sibora (za chwilę schodzi za piąty faul) i zawodniczki UTEXu ROW znów w hali wicemistrzyń Polski wychodzą na prowadzenie. W kolejnych akcjach trafiają Spencer i Kaczmarczyk. Prowadzimy 65:63 i wydaje się, że kontrolujemy przebieg rywalizacji. Trafia jednak Bell i znów na tablicy wyników pojawia się remis. Sapova trafia za chwilę tylko jeden rzut osobisty. W odpowiedzi rzuca celnie Whitney Boddie i przyjezdne znów obejmują prowadzenie. Na 1,47 przed końcem meczu trafia spod kosza Sapova i jest 68:67. Dobrze bronimy następne akcje, ale w ataku popełniamy proste błędy. Do końca meczu zostaje 11 sekund (przy piłce rywalki) i trener Dariusz Maciejewski prosi o czas. Trener Mirosław Orczyk wprowadza na parkiet Hampton i to właśnie ta zawodniczka zbiera piłkę pod koszem po niecelnym rzucie koleżanki! Trafia i wyprowadza kolejny raz rybniczanki na prowadzenie! Tym razem na cztery sekundy przed końcem meczu! O czas ponownie prosi nasz trener. Rozrysowuje akcję. Spencer podaje pod kosz do Sapovej, która równo z końcową syreną trafia za dwa punkty i zapewnia ósme z rzędu zwycięstwo w lidze wicemistrzyniom Polski!
Ogromne pretensję po meczu miał do sowich zawodniczek trener Orczyk. Rybniczanki, mogły faulem zatrzymać akcję gorzowianek (miały w tym momencie trzy faule w czwartej kwarcie). Nic nie zrobiły i zaprzepaściły szansę na sensacyjne zwycięstwo w naszej hali.
- Chciałem pogratulować trenerowi Maciejewskiemu. Jestem tutaj któryś rok z rzędu. Fantastyczna robota. Idziecie do przodu. My mogliśmy wygrać taki mecz raz w życiu. Strategia była bardzo dobra, zawodniczki grały dobrze. Ostatnie cztery sekundy zagraliśmy jednak jak dzieciaki z przedszkola. Na czasie wszyscy wiedzą, że Sapova pójdzie w prawo, że trzeba ją sfaulować. I co z tego... Po co graliśmy 39 minut i 56 sekund?! Oczywiście mogliśmy wygrać bardzo szczęśliwie. Gorzów gra w Eurolidze i był faworytem. Muszę się zastanowić co dalej, bo przegrywamy drugi raz taki mecz. Była bardzo duża nagonka na moją osobę w tygodniu. Bardzo się ciesze, że udało się wykonać, to co zaplanowaliśmy. Gorzów grał dziś słabiej. Nam wszystko wychodziło. Ale co z tego. Skoro tak zachowały się moje zawodniczki w końcówce. Nie mamy sali, nie mamy gdzie trenować. Jeszcze raz gratuluję gospodarzom, bo wiem, jak trudno gra się w Eurolidze - powiedział po meczu Mirosław Orczyk.
- Po obejrzeniu kaset wiedziałem, że ten zespół ma ogromny potencjał. W Toruniu powinien wygrać. Mieliśmy dziś prostą strategię. Chcieliśmy ograniczyć zawodniczki Amerykańskie, bo wiedzieliśmy, że grają bardzo dużo indywidualnie i między sobą. Wiedzieliśmy, jak dobrze rzuca Kasia Krężel. Chcieliśmy też ograniczyć rzuty spod kosza i to się odbiło tym, że nie nadąrzaliśmy z obroną przy rzutach za trzy. Nie było wyjścia przy tak dysponowanym rywalu. Musieliśmy bronić każdy swego. W tym momencie rozhulały się Amerykanki. Bardzo się cieszę, że wyszliśmy z tak wielkich tarapatów. To świadczy, że mamy charakter, mamy zespół. W ostatnich sekundach rozrysowałem akcję, którą Ludmiła wykończyła wspaniale - powiedział na konferencyj prasowej Dariusz Maciejewski.
KSSSE AZS PWSZ Gorzów - UTEX ROW Rybnik 70:69 (19:22, 11:19, 26:18, 14:10)
KSSSE AZS PWSZ: Sapova 17 (1x3), Żurowska 14 (2), Piekarska 13 (2), Spencer 10 (2), Richards 4 oraz Kaczmarczyk 6, Vidaćić 6, Dźwigalska 0, Dureika 0, Chaliburda 0.
UTEX ROW: Krężel 19 (4), Bell 19 (2), Sibora 11 (3), Hampton 11, Boddie 7 oraz Koc 2, Jaroszewicz 0.
Maciej Zakrzewski






