Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Koszykarska historia pisana obroną
21 listopada 2009, 14:11:08
Pisaliśmy w "Gazecie": zwycięstwo gorzowianek w Eurolidze to tylko kwestia czasu. Czekaliśmy krócej niż zakładaliśmy. Padł w naszej hali mistrz Francji! Rzuciliśmy tylko 49 pkt, ale rywal jeszcze mniej - 39. To był mecz kosmicznej defensywy.

- Właśnie gorzowska kobieca koszykówka przekroczyła kolejną, jeszcze do niedawna zupełnie nieosiągalną barierę - powiedziała wyraźnie wzruszona i jednocześnie potwornie zmęczona kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. - Nie tylko gramy w wymarzonej Eurolidze, ale zaczynamy w niej wygrywać. Czułam, że jak z dalekich podróży, pełnych bolesnych, pożytecznych doświadczeń, wrócimy do domu to wydarzy się coś niezwykłego. Ogrywamy zespół z trzema mistrzyniami Europy w składzie. To niesamowita chwila.

Ten mecz - trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 10:5 dla Bourges Basket! - nie mógł inaczej wyglądać, bo starły się dwa zespoły od zawsze stawiające na obronę. Drużyny grające pod publikę czasami wygrywają pojedyncze spotkania. Największe trofea w koszykówce zabierają jednak ci, którzy potrafią każdemu postawić się w obronie. Ekipa francuska gra w Eurolidze od kilkunastu lat, odniosła w tych rozgrywkach wiele sukcesów. Gorzów to przy nich ubogi krewny. I choć po meczu Francuzi mówili inaczej, spodziewali się w środowy wieczór znacznie łatwiejszej przeprawy. - Dostaliśmy tutaj bardzo ważną lekcję - przyznał trener Bourges Basket Pierre Vincent, również złoty medalista ME seniorek. - W specyficznej hali, przy specyficznej, bardzo żywiołowej publiczności zgubiliśmy zbyt wiele piłek. Po przerwie znacznie wzmocniliśmy obronę, ale w ataku niewiele odrobiliśmy.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2009.11.20
Ireneusz Klimczak
fot. Daniel Adamski