Jedna "Czarna" to na Gorzów za mało26 listopada 2009, 23:23:19

Super Pol Tęcza Leszno to w tej chwili jeden z najbardziej polskich zespołów w lidze. Jedyna Amerykanka Rachill Robinson za wiele koleżankom nie pomaga. W sobotę w Gorzowie wyszła na boisko z ławki rezerwowych na 17 min i nie zdobyła żadnego punktu. Drużyna gości wystawiła jednak znakomitą "Czarną" - tak nazywają koszykarki Joannę Czarnecką. Była zawodniczka KSSSE AZS PWSZ zagrała rewelacyjne spotkanie. Zdobyła 28 pkt (18 pkt do przerwy), trafiła 12 z 18 rzutów, zebrała z tablic 10 piłek. Ani na chwilę nie opuściła boiska. - W pierwszej połowie jej gra to była po prostu bajka - przyznał trener Tęczy Jarosław Krysiewicz. - Tak dobrej Asi nie widziałem nigdy wcześniej - dodał gorzowski szkoleniowiec Dariusz Maciejewski. - I co mi po tych pochwałach, miałam nadzieję, że uda nam się w tym meczu wygrać, wykorzystać euroligowe zmęczenie przeciwniczek. Było blisko, w końcówce moja była drużyna, która strasznie mnie zmotywowała, zagrała super, nas dopadły faule i kolejnego zwycięstwa w lidze musimy szukać w innych halach - stwierdziła 27-letnia zawodniczka.
Pierwszą kwartę nasze akademiczki przegrały jednym punktem. Znów mieliśmy problemy ze skutecznością - tylko 5 celnych rzutów na 19 oddanych. W drugiej części padły cztery kosze i w hali PWSZ zapanowały egipskie ciemności. Ktoś bardzo złośliwy wynalazł i włączył przycisk przeciwpożarowy. W tej sposób na chwilę odciął zasilanie budynku. Oświetlenie hali rozbłysło na dobre dopiero po kilkudziesięciu minutach. Mecz powinien już się kończyć, a tu rozkręcała się dopiero druga kwarta rywalizacji. Nie ma jednak tego złego. Wiadomość o awarii szybko dotarła na mecz siatkarzy i kibice spokojnie zdążyli dojechać również na koszykarki.
Więcej czytaj na łamach gazeta.pl
Gazeta Wyborcza
2009.11.23
Ireneusz Klimczak
fot. Daniel Adamski






