Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Minimalna porażka KSSSE AZS PWSZ w Eurolidze
26 listopada 2009, 23:26:20
Dziś w Koszycach KSSSE AZS PWSZ doznał czwartej porażki w Eurolidze. Gorzowiankom należą się jednak słowa pochwały za waleczną postawę od pierwszej od ostatniej minuty.

Ten mecz kończył pierwszą rundę. Dla naszego zespołu rundę bardzo trudną z jednego powodu. Jako jedyny zespół w grupie akademiczki aż cztery razy grały poza domem. Niestety, żadna wyprawa nie zakończyła się po myśli wicemistrzyń Polski, choć najbliżej sukcesu były właśnie dziś wieczorem.

Szkoda, bo Good Angels wydawał się być wymarzonym rywalem do odniesienia pierwszego, wyjazdowego zwycięstwa. Nasza ambitna postawa przez większą część meczu zdawała się to potwierdzać. I kto wie, jak zakończyłby się pojedynek, gdyby nie rewelacyjna Amerykanka Angel Lajuane McCoughtry. To była diablica, nie anioł! Niemal w pojedynkę rozstrzygnęła na korzyść gospodyń trzecią kwartę, a w końcówce przypieczętowała wygraną "Dobrych Aniołów”. Zalazła nam za skórę również pod tablicami (8 zbiórek).

Jak przebiegał sam mecz? Od początku gra kosz za kosz i minimalne prowadzenie jednej ze stron. Pierwszą próbę "ucieczki” podjęły miejscowe i w 7 min było 13:9 dla nich. Ale odpowiedź gorzowianek była równie mocna, bo niemal do końca inauguracyjnej kwarty na parkiecie dominowały tylko one. Dzięki celnej trójce Julii Durejki KSSSE AZS PWSZ wygrał tę część meczu 20:17. Po wznowieniu gry Białorusinka nadal imponowała skutecznością i do 12 min "sreberka” utrzymywały pięciopunktową przewagę. Ale wówczas nastąpił kolejny zwrot i w 16 min to Good Angels był górą (28:26).

Więcej czytaj na łamach gazetalubuska.pl

Gazeta Lubuska
2009.11.25
(pat)
fot. Kazimierz Ligocki