Szalony sukces naszych koszykarek nr 11!3 grudnia 2009, 22:34:15

Mieliśmy w sobotę fantastyczny początek i wymarzony koniec. W 4. min wygrywaliśmy 11:2, dając tym samym gospodyniom jasny sygnał, że KSSSE AZS PWSZ już dawno nie lęka się nazwisk z WNBA i w tym meczu krakowianki będą musiały pobiegać zdecydowanie szybciej niż zwykle - w pierwszej kwarcie kilka razy nie wróciły do obrony, tracąc łatwe punkty z kontrataku. Później mecz się wyrównał, na chwilę prowadzenie objęła Wisła, ale do przerwy mieliśmy remis po 44 i znakomite koszykarskie widowisko z niezbyt fortunnymi decyzjami sędziów. Gdy walczą ze sobą dwa tak dobre, twarde zespoły, nie wolno dopuścić do aż takiej dysproporcji w odgwizdywaniu przewinień. Na 2 min przed końcem drugiej kwarty zawodniczki KSSSE AZS PWSZ faulowały aż 16 razy, a gospodynie zaledwie trzy! - Absolutnie nie miałem pretensji o gwizdki w naszą stronę, bo w meczowych emocjach nie wolno tego oceniać - opowiadał trener Dariusz Maciejewski. - Wiślaczki robiły jednak co chciały. Jedna, czy druga nasza dziewczyna mogła stracić zęby, a gwizdki milczały.
Po trzeciej kwarcie prowadziliśmy w faulach 21:8, ale przegrywaliśmy w meczu 54:67. Chwilę wcześniej krakowianki miały nawet 15 pkt przewagi. Na gorzowiankach musiały się odbić kłopoty z przewinieniami wysokich graczy. Gdzieś na chwilę uciekła nam też skuteczność z pierwszej połowy. Najważniejsze jednak, że nie straciliśmy wiary. - Nie wiem co się dalej stało - przyznał zszokowany szkoleniowiec Wisły Jose Hernandez. - Moje zawodniczki mają ewidentnie kłopot z mentalnością. W Eurolidze wygrywamy pięć razy z rzędu, a w Polsce sami wpędzamy się w kłopoty.
Więcej czytaj na łamach gazeta.pl
Gazeta Wyborcza
2009.11.30
Ireneusz Klimczak
fot. Ireneusz Klimczak






