Sukcesy KSSSE AZS PWSZ Gorzów to dziś jawa, nie sen3 grudnia 2009, 22:37:13

Gdy rok temu KSSSE AZS PWSZ wygrał pod Wawelem pierwszy raz w historii, nasze zwycięstwo było odbierane na zewnątrz bardziej jako wypadek przy pracy "Białej Gwiazdy” niż ostrzeżenie, że za chwilę do walki o prymat w kraju włączy się "ten trzeci”. Opinii nie zmieniło nawet wicemistrzostwo "sreberek”, bo choć dziś Gorzowa już nikt nie lekceważy, to wciąż postrzegani jesteśmy jako "maluczcy”, którzy nie mieli prawa wejść na szczyt. Przykład? Krakowscy kibice rozwiesili przed sobotnim meczem transparent z napisem: "To, co było w zeszłym roku, nie powtórzy się w tym roku”. Ale nasze "sreberka” się tym nie przejęły, a najlepszą odpowiedzią była wygrana po piorunującej końcówce z Wisłą Can Pack 83:76. To był już nasz 11 triumf z rzędu!
Ubiegłorocznym udziałem w finale gorzowianki rozbiły skostniały od lat układ. Teraz ze zdwojoną siłą udowadniają, że nie było mowy o żadnym przypadku. A przecież skala trudności jest dużo większa. Do sobotniego pojedynku obie ekipy przystąpiły po Eurolidze, więc licytacja, kto będzie bardziej zmęczony, trwała już przed meczem. Dobrze, że tym razem terminarz był naszym sprzymierzeńcem. Koszyce od grodu Kraka dzieli bowiem rzut beretem i akademiczki spędziły w podróży kilka, a nie kilkanaście godzin. Takiego komfortu już dawno nie miały.
Więcej czytaj na łamach gazetalubuska.pl
Gazeta Lubuska
2009.12.01
Paweł Tracz
fot. Kazimierz Ligocki






