Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Nasze koszykarki drugi raz wygrywają w Europie i zostają przy nadziei
11 grudnia 2009, 00:18:17
Gorzowianki pokonują węgierski Euroleasing Sopron 79:72 i zachowują szansę na awans do fazy pucharowej Euroligi. O losach spotkania zadecydowała znakomita gra naszych akademiczek w końcówce ostatniej kwarty tego spotkania.

Środowy mecz był dla obu drużyn pojedynkiem ostatniej szansy. Przegrany praktycznie przestawał się liczyć w walce o fazę pucharową euroligowych zmagań. Euroleasing Sopron w pierwszej rundzie pokonał u siebie gorzowianki 78:64, ale dalej wygrał jeszcze tylko raz. To spora niespodzianka, bo przecież ekipa z Węgier w poprzednim sezonie doszła aż do Final Four Euroligi. - Po serii trudnych wyjazdów pokonałyśmy tylko rywalki z Francji, ale czuję, że jeszcze wszystko przed nami - mówiła kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska. - Na swoim boisku mamy zamiar odrobić wszystkie straty. Jesteśmy debiutantkami i nie stawiamy sobie tutaj wygórowanych celów. Awans do fazy pucharowej i potem gra jak najdłużej byłby tym, co sprawiłoby nam wielką satysfakcję.

Po cichu gospodynie myślały o zwycięstwie różnicą 15 pkt, aby odrobić straty z Węgier (to może być ważne na koniec eliminacji). Najpierw jednak musieliśmy w ogóle objąć prowadzenie. W 2. min przegrywaliśmy 2:6, a mogło być jeszcze gorzej, gdyby Katarzyna Dźwigalska pięknie nie powstrzymała kontry rywalek. Do końca pierwszej kwarty oba zespoły szły równo. Mecz stał na wysokim poziomie. Było widać klasę i dobre przygotowanie obu stron na najważniejsze atuty przeciwnika. Koszykarki Euroleasingu mocno naciskały Sam Richards (i tak zdążyła "zaliczyć" osiem przednich asyst), a w ataku jak zwykle szukały swoich najlepszych zawodniczek blisko kosza. Kapitan Żurowska ze wszystkich sił, z niezłym skutkiem, starała się powstrzymać najlepszą w Sopronie Jelenę Milovanović.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2009.12.09
Ireneusz Klimczak
Kamil Siałkowski
fot. Daniel Adamski