Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Czeszki rozstrzelane! Drugi nasz euroligowy sukces z rzędu!
19 grudnia 2009, 00:30:47
Włożyły w ten sukces ogromnie wiele, ale było warto. Genialne początek i końcówka, kolejny raz rewelacyjna Sam Richards i znakomite pozostałe gorzowianki. Praga pokonana 87:72! KSSSE AZS PWSZ pozostaje w grze o awans do fazy pucharowej Euroligi.

Według przedsezonowych typów mistrz Czech (w Pradze przegraliśmy 79:96) miał w tym sezonie podbić Euroligę. Zebrał jeden z największych budżetów w tych rozgrywkach. Na szczęście pieniądze nie biegają po boisku i gorzowianki w środowy wieczór kolejny raz chciały to udowodnić. Musieliśmy wygrać, aby nadal zachować nadzieję na miejsce w czołowej szesnastce europejskiej rywalizacji. Za to rywalki z Pragi zostały ostatnio strasznie zlane w Hiszpanii i w Gorzowie koniecznie chciały szybko poprawić sobie humory oraz przypieczętować awans do fazy pucharowej.

Wczorajszy mecz rozpoczęliśmy od straty i punktów dla gości. Później jednak gorzowianki jakby mówiły rywalkom: rzuciłyście nam u siebie 15 "trójek"? Też tak umiemy! Pięć rzutów KSSSE AZS PWSZ i wszystkie celne! Z tego cztery za 3 pkt - dwa razy Sidney Spencer, Agnieszka Kaczmarczyk i Katarzyna Dźwigalska. Nasze prowadzenie 14:4 i 24:12. Zespół z Czech w końcu otrząsnął się ze startowego szoku. Wjazdami pod kosz czarowała Lindsay Whalen - 197 meczów w WNBA. Szybko pojawiła się na boisku i zaczęła trafiać kandydatka do tytułu najlepszej koszykarki Europy w 2009 r. Greczynka Evanthia Maltsi. Tuż na początku drugiej kwarty mieliśmy już remis po 32. My w Gorzowie też jednak chwalimy się w tym sezonie gwiazdami najwyższego formatu. Samantha Richards (10 pkt w 10 min) pokazała dwie cudowne akcje, dała z nich punkty i jeszcze była faulowana - trafiała również rzuty wolne. Znakomita była nasza kapitan Justyna Żurowska (13 pkt do przerwy), o którą dopytuje się coraz więcej znanych menadżerów i trudno się dziwić. Cały zespół gospodyń bardzo zapracował też w obronie na nasze prowadzenie w tym znakomitym spotkaniu do przerwy 48:41.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2009.12.17
Ireneusz Klimczak
Kamil Siałkowski
fot. Daniel Adamski