Po wielkiej grze w Eurolidze czekamy na podobną w lidze i oglądamy kalendarz19 grudnia 2009, 00:41:38

Pięknie nasz debiutancki czas w Eurolidze podsumowała Samantha Richards, która kolejny raz rozegrała fantastyczne zawody w gorzowskich barwach. - Pięć tygodni temu w Pradze to rywalki uczyły nas zmagań w Europie - opowiadała Australijka. - Szybko odrobiłyśmy lekcje, wspięłyśmy się na poziom gwarantujący sukcesy w polskiej lidze i już trzy euroligowe zwycięstwa. W styczniu powalczymy o awans do czołowej szesnastki. Na świętowanie przyjdzie jednak czas, gdy w tym sezonie wygramy coś naprawdę ważnego.
Do środowego zwycięstwa 87:72 nie wykorzystaliśmy żadnych nieczystych sztuczek, ani słabości przeciwnika. Rywal był naprawdę bardzo mocny, a my ograliśmy go w wielkiej koszykarskiej walce. Skończyliśmy mecz z ponad 50-proc. skutecznością, pokonaliśmy Pragę w zbiórkach i asystach. We wczorajszej relacji z meczu napisaliśmy, że gorzowianki kończyły spotkanie wykończone. Same koszykarki natychmiast to jednak sprostowały. Przygotowanie kondycyjne to w tej chwili wielki atut KSSSE AZS PWSZ. Owszem, wysiłek był niesamowity, ale to my znów zagraliśmy genialną czwartą kwartę. Wygraliśmy ją 20:11! Świetnie zadziałało również rozpracowanie przeciwniczek. Tym atutem przyćmiliśmy już niejedną gwiazdę z tych najdroższych i najlepszych. Dobrze rozczytany rywal to rywal o wiele mniej groźny - Katerina Elhotova w domu rzuciła nam 25 pkt, w rewanżu - sześć. Punkty z dwumeczu z Gorzowem Cathrine Kraayeveld: 18 i zero! - Mądrość, doskonała realizacja planu powstrzymania rywalek i waleczność w obronie, wzorowy wybór akcji w ataku, po prostu brak mi słów - opowiadał trener Dariusz Maciejewski, który przeżywa szczególny czas, bo już w najbliższy weekend może dostać pod opiekę pierwszą reprezentację kraju. - Bez wielkiej pomyłki mogę stwierdzić, że to była nasza najlepsza gra w tym sezonie, a więc i jedna z najlepszych w historii. Pięknie jest widzieć jaką ten zespół i klub przeszedł niesamowitą drogę.
Więcej czytaj na łamach gazeta.pl
Gazeta Wyborcza
2009.12.18
Ireneusz Klimczak
fot. Daniel Adamski






