Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Nr 14 KSSSE AZS PWSZ - po profesorsku. W poniedziałek o 18 gramy z MUKS
26 grudnia 2009, 17:56:53
Zmęczenie, urazy, gorszy atak, mocno naciskające rywalki - przeciwności wiele, a i tak ciągle nie ma siły na gorzowianki! Wygrywamy w Toruniu czternasty raz z rzędu, a w poniedziałek dojdzie sukces KSSSE AZS nr 15.

W poprzednich sezonach nasze akademiczki tworzyły historię. Zdobywały pierwszy brązowy, a potem srebrny medal. W sezonie zasadniczym z Energą w Toruniu jednak przegrywały. W sobotę przełamały złą passę, wygrały bardzo pewnie, sprawiając fajny imieninowy prezent trenerowi Dariuszowi Maciejewskiemu. Kolejny raz udowodniły, że w obecnym składzie nic sobie nie robią z żadnych koszmarów z przeszłości. Czy to oznacza, że . ..? Lepiej nie zapeszajmy.

Po środowym euroligowym zwycięstwie gorzowianki ani raz nie trenowały w pełnym składzie, nie skorzystały także z przedmeczowego rozruchu już w Toruniu. - Przy tylu drobnych urazach nie było sensu ryzykować - opowiadał trener Maciejewski. - Nastawiliśmy się tylko na grę o punkty i jeszcze dwie wygrane, walcząc tak, aby nie szastać siłami, a jak najlepiej wykorzystać mądrość, z której w ostatnich grach wzorowo korzystamy. Po profesorsku.

Nasze koszykarki nie trafiły pięciu pierwszych rzutów, przegrywały z Energą 0:4 i 2:7. Straty, rwane akcje - ofensywa gościom wybitnie się nie układała. Nie daliśmy jednak odskoczyć bardzo walczącym toruniankom. Przede wszystkim super broniliśmy, a punkty zdobywaliśmy po indywidualnych zagraniach, rzutach z dystansu (trzy "trójki" do przerwy Justyny Żurowskiej), czy dobitkach - siedem zbiórek w ataku (trzy Julii Dureiki, dwie Ludmiły Sapowej). - Do przerwy nasz atak to był chaos, kilkanaście strat - podsumował szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - Sukces tym razem wyszedł z defensywy. Wybronić Energę na 58 pkt, która regularnie rzuca pod 80 "oczek" to naprawdę niezły wynik. No i my też w tym meczu w końcu musieliśmy pokazać klasę lidera. Rewelacyjna trzecia kwarta pozwoliła nam kontrolować grę w czwartej.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2009.12.21
Ireneusz Klimczak
fot. Wojciech Kardas