Pucharowe być albo nie być. Nasze koszykarki grają we Francji15 stycznia 2010, 18:22:00

- Do końca rywalizacji w naszej grupie eliminacyjnej będzie bardzo ciekawie - powiedział trener gorzowskiego zespołu Dariusz Maciejewski. - Za tydzień, po ostatniej kolejce, o awansie jednej lub dwóch drużyn będą zapewne decydować bezpośrednie pojedynki, małe tabelki i pojedyncze kosze. Przedostatniego grupowego naszego starcia w Eurolidze nie można jednak traktować inaczej jak mecz o wszystko. Nie tylko dla Gorzowa, ale dla obu zespołów. Francja to bardzo ciężki teren do zdobycia, mimo to spróbujemy. Wygrała tam na początek Praga, pozostali nie dali sobie rady.
Nasz szkoleniowiec tuż przed wyjazdem na lotnisko w Berlinie - nasze akademiczki wyruszyły w podróż wczoraj w południe, na miejscu miały trenować w środę rano - zastanawiał się jak obie drużyny zaprezentują się w pierwszym pojedynku po dłuższej, świątecznej przerwie. Pierwszym poważnym pojedynku, bo Bourges Basket ma już za sobą jedno spotkanie w 2010 r. Wygrana w lidze 80:33 z Armentieres to nie było jednak dla mistrza Francji żadne wyzwanie. Z tego treningu w formie meczu możemy się dowiedzieć tyle, że przeciwnik nie zmienił składu. W przeciwieństwie do KSSSE AZS PWSZ. Nicky Anosike ostatecznie ma dotrzeć do Gorzowa na sam koniec tygodnia, ale ona i tak na wyprawę do Bourges ostatecznie nie była brana pod uwagę - być może zagra za tydzień z Koszycami. Zabraknie Jeli Vidacić, z którą rozwiązano kontrakt (już zadebiutowała w lidze greckiej). Serbka na Eurolidze jednak wyłącznie bywała, bo trener Maciejewski, szybko rozczarowany jej koszykarskimi umiejętnościami, praktycznie z niej nie korzystał. Dlatego jej straty w środowy wieczór - początek spotkania o godz. 20 - nie powinniśmy nawet zauważyć. Meczową dziesiątkę w miejsce Vidacić uzupełni 20-latka Claudia Trębicka.
Więcej czytaj na łamach gazeta.pl
Gazeta Wyborcza
2010.01.13
Ireneusz Klimczak
fot. Daniel Adamski






