Porażka KSSSE AZS PWSZ na zakończenie Euroligi21 stycznia 2010, 18:50:36

Na pomeczowej konferencji obaj trenerzy przyznali, że spotkanie KSSSE AZS PWSZ z "Dobrymi Aniołami”, kończące zmagania w fazie grupowej Euroligi, było "szalone”. Rzeczywiście, bo tak odważnej gry w ataku i szybkiego basketu w wykonaniu dwóch drużyn próżno szukać w tegorocznej edycji elitarnych rozgrywek.
Pokazała to już pierwsza kwarta. Znakomity początek zaliczyła Justyna Żurowska, która w ofensywnych poczynaniach, i nie tylko, była wspierana przez Ludmiłę Sapową. Wśród gości prym wiodły natomiast Amerykanka Angel Mc Coughtry i Lucia Kupcikova. Rywalizacja tych dwóch duetów była ozdobą pierwszych minut meczu.
Jego wynik długo oscylował wokół remisu, ze wskazaniem na nasze. Rywalki tylko na chwilę przejęły inicjatywę, gdy w 5 min wyszły na prowadzenie 15:11. Ostatni raz w tej części spotkania Słowaczki były lepsze od gospodyń w 6 min (19:16). Potem nasze zacieśniły obronę i przyjezdne przestały beztrosko wjeżdżać pod nasz kosz. Rosła za to przewaga KSSSE AZS PWSZ, który tuż przed końcem pierwszej odsłony rekordowo prowadził 12 "oczkami”.
W drugiej akademiczki długo kontrolowały wynik, bo "Dobre Anioły” nie miały pomysłu na odrobienie strat. Problem zaczął się, gdy rywalki "wyłączyły prąd” naszej rozgrywającej Samancie Richards. Trzy straty z rzędu zdeprymowały też na tyle świetnie grającą w pierwszej połowie Żurowską, że kapitan gorzowianek praktycznie stanęła w miejscu. To był przełom, bo na 15 s przed przerwą Słowaczki odzyskały prowadzenie (51:50). Na szczęście równo z syreną za trzy trafiła Sidney Spencer.
Więcej czytaj na łamach gazetalubuska.pl
Gazeta Lubuska
2010.01.20
Paweł Tracz
fot. Bogusław Sacharczuk







