Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Nicky, dobrze, że jesteś z nami
13 marca 2010, 13:22:22
Powrót Nicky Anosike i błysk jej formy - została najlepszą zawodniczką ostatniej kolejki ekstraklasy - zamykają gorzowską układankę. Ligowa walka o wszystko, co najważniejsze, dopiero się zacznie, lecz już dziś jesteśmy przekonani, że właśnie tej koszykarki potrzebowaliśmy. To był brakujący element. A teraz w komplecie ruszamy po kolejny finał ekstraklasy!

Anosike była podporą gorzowskiego zespołu, który w minionym sezonie pierwszy raz zagrał w finale Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Trochę smutno się zrobiło, gdy po sezonie wybrała ofertę z Rumunii. Ponowne negocjacje Amerykanką - 27 lutego skończy 24 lata - zaczęliśmy zaraz po sygnale od jej menadżera, że Nkolice nie wszystko się w Targoviste podoba. - Grałam tam bardzo mało, wyłącznie w europejskich pucharach, a nie o to mi chodziło, szukam kolejnych ważnych wyzwań - opowiadała Anosike. - Sama dałam znać, że może w Gorzowie jeszcze o mnie pamiętają.

Pierwszy raz ze starymi znajomymi spotkała się na lotnisku w Berlinie - przyjechała do Gorzowa razem naszą z drużyną, która akurat wracała z meczu Euroligi we Francji. Z szerokim uśmiechem na twarzy poklepała trenera Dariusza Maciejewskiego po ramieniu i prosiła, aby się nie martwił, bo może nie jest w najlepszej dyspozycji, ale szybko dojdzie do siebie. Tak to już jest z większością graczy amerykańskich, że po wyczerpującym sezonie w WNBA robią sobie małe wakacje, a tak na serio, w pełny reżim treningowy wchodzą znów od stycznia, aby w maju być w pełni gotowym na rozgrywki w najlepszej lidze świata. Tak jak Anosike w Gorzowie. Koszykarka zabrała się do pracy z wielką ochotą. - Ma w rękach wielki atut, czyli znajomość naszego systemu grania - opowiadał szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ. - To pozwala błyskawicznie wkomponować ją w zespół. Co mam zrobić, muszę być cierpliwy i na pełnię jej formy chwilę poczekać. Z meczu na meczu Nicky na pewno będzie nam pomagać coraz mocniej.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2010.02.17
Ireneusz Klimczak
fot. Daniel Adamski