Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
W lutym zdążyły poznać człowieka sportu. Znów zagrają w poniedziałek
13 czerwca 2010, 19:20:46
To była wizyta niespodziewana, ale bardzo sympatyczna, bo wicemarszałek Sejmu odwiedził nasze koszykarki nie jako polityk, a kibic. - Uprawianie sportu jest znacznie przyjemniejsze niż polityka - opowiadał Jerzy Szmajdziński, znakomity tenisista. Umawiał się na mecz play-off. Już go nie zobaczy.

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński jest jedną z 96 ofiar tragicznej katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Wspominamy jego wizytę na lutowym treningu koszykarek KSSSE AZS PWSZ, bo to przecież było tak niedawno. Przyjechał, bo chciał poznać drużynę, która w ekstraklasie kobiet wygrywa ze wszystkimi, a trasa jego kampanii prezydenckiej zahaczała akurat o Gorzów. Oglądał mecze mężczyzn - Polonii Warszawa czy Turowa Zgorzelec. Pochwalił się, że widział też nasze akademiczki w akcji. Był wielkim fanem koszykówki.

Wybierał się na finał

Szmajdziński był znakomitym w tenisistą. W debla grywał w duecie z Jolantą Szymanek-Deresz, która też zginęła w sobotę. Koszykówkę uwielbiał oglądać, bardzo dobrze orientował się w polskich realiach tej dyscypliny. - Uprawianie sportu jest zdecydowanie przyjemniejsze niż polityka - mówił w Gorzowie i pytał kiedy zagramy w play-off, w jakim terminie rozpocznie się wielki finał. Był pewny, że KSSSE AZS PWSZ w nim zagra.

Na stronie internetowej klubu w rozmowie, którą przeprowadził ze Szmajdzińskim Radosław Łogusz, czytamy skąd wzięła się ta miłość do koszykówki: - Grałem profesjonalnie w juniorach w piłkę nożną, na studiach cztery lata w koszykówkę w lidze akademickiej i w piłkę ręczną w szkole średniej. Sporty zespołowe bardzo mnie interesują. Dziś gram w tenis. Tylko dlatego, że nie mam dziewięciu kolegów z którymi mógłbym grać w koszykówkę. To piękny sport, w którym trzeba bardzo dużo myśleć.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2010.04.13
Ireneusz Klimczak
fot. Radosław Łogusz