Komentarz po finale: Nie jesteśmy spełnieni, ale i nie czujemy się przegrani13 czerwca 2010, 20:09:15

Doskonale pamiętamy, co działo się przed rokiem. Też w gdyńskiej hali. Wtedy zdobyliśmy srebro pierwszy raz w historii, przegraliśmy finałową serię z Lotosem 1-4. Był szampan, łzy szczęścia, długie świętowanie największego sukcesu w historii KSSSE AZS PWSZ.
W sobotę znów oglądaliśmy dekorację naszych koszykarek w Gdyni. Jakże inną. Bardzo tego nie chcieliśmy, bo wiedzieliśmy, że jeśli znów przyjdzie nam odbierać medale w hali rywalek to będzie to wyłącznie srebro. W mistrzowskiej serii gra się do trzech zwycięstw. Z domu wyjeżdżaliśmy z remisem 1-1. U siebie Lotos wygrał dwa kolejne mecze - 75:68 oraz 60:58. - W decydującym momencie sezonu trzeba mieć za sobą szczęście, a nam go zabrakło - opowiadał nasz trener Dariusz Maciejewski, jeszcze długo po ostatnim pojedynku ocierający łzy. - Wiele atutów odebrała nam kontuzja Ludmiły Sapowej już na początku pierwszej gry w Gdyni. Znakomita Rosjanka miała być naszym kluczem do wygrania złotej serii. No i ta ostatnia akcja w jak się okazało ostatnim pojedynku. Dlaczego sędzia odebrał nam tą szansę? Nie mogę się z tym pogodzić.
Więcej czytaj na łamach gazeta.pl
Gazeta Wyborcza
2010.05.04
Ireneusz Klimczak






