Nasze zapłakane sreberka13 czerwca 2010, 20:11:53

Po meczach w Gorzowie był remis. Wiedzieliśmy, że aby zachować szansę na mistrzostwo, musimy wyrwać w Gdyni choć jedno spotkanie. Byliśmy pełni nadziei, jeszcze lepiej przygotowani, zdeterminowani. Nie było w naszej ekipie osoby, która nie wierzyłaby w KSSSE AZS PWSZ - najlepszą drużynę fazy zasadniczej, która przecież dwa razy ogrywała Lotos, także w jego hali
Złamana noga Ludy
Początek trzeciego meczu serii. Pierwsze punkty, po super akcji, zdobywa Ludmiła Sapowa. Wcześniejsze mecze zmusiły nas do zmiany taktyki. Widzieliśmy jak zawodzi Nicky Anosike. Wciąż jednak mieliśmy realne szanse na złoto i graczy, którzy temu wyzwaniu mogli podołać. Za chwilę znów piłkę ma Sapowa. Świetna Rosjanka dawała w ten sposób sygnał, że losy serii chce wziąć na siebie. Odważne wejście pod kosz, upadek, płacz. Luda opuszcza boisko wsparta na ramionach koleżanek i masażysty Roberta Brałki. Może to nic groźnego? Gorzowscy fani z uwagą patrzą na naszą koszykarkę, a ta na strasznie bolącą nogę ubiera buta! Kilka minut próbuje truchtać przy linii. Niestety poddaje się. - Kontuzja Ludy znacznie ułatwiła nam sprawę - przyznała Ivana Matović z Lotosu. - Taki jest jednak sport. Trzeba mieć trochę szczęścia.
Gorzowianki, mimo osłabienia, nie poddały się. W trzecim pojedynku kilka razy goniły rywalki. Lotos miał jednak faktycznie w tej serii furę szczęścia. Marta Urbaniak w tym sezonie długo terminowała w niższej lidze. Trener Jacek Winnicki odświeżył 23-letnią koszykarkę do pierwszego zespołu na półfinał play-off, gdy gdynianki przegrywały już z Toruniem 1-2. Tam Urbaniak była bohaterką, także w piątkowej grze z KSSSE AZS PWSZ - trafiła aż siedem "trójek"! Mieliśmy pomysł na Lotos, w polu trzech sekund postawiliśmy znak "Stop", dzięki temu niewiele mogły zdziałać Matović z Magdaleną Leciejewską. Rywalki oddawały wymuszone rzuty z dystansu i niestety trafiały. - Jest jeszcze mecz numer cztery, a potem pięć - zapowiadała Sidney Spencer. - Na pewno się nie poddamy.
Więcej czytaj na łamach gazeta.pl
Gazeta Wyborcza
2010.05.04
Ireneusz Klimczak, Kamil Siałkowski
fot. Irenusz Klimczak






