Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Gdzie gorzowskie koszykarki posiały złote klucze
13 czerwca 2010, 20:14:08
Długa przerwa w rozgrywkach zabrała nam zespołowość i skuteczność, pech pozbawił gorzowską drużynę pomocy Ludy Sapowej, a Nicky Anosike więcej kosztowała, niż była warta. Klucze do złota jedenasty raz były w rękach Lotosu Gdynia.

Nazajutrz po czwartym meczu finałowym i dekoracji w Gdyni, w drodze do domu były już Amerykanki - Nicky Anosike oraz Sidney Spencer, w niedzielę po południu, przez Berlin i Londyn, wyjechała Australijka Samantha Richards, a pociągiem ruszyły w rodzinne strony Julia Dureka z Ludą Sapową. Nie ma także w Gorzowie najlepszych Polek, które dziś wraz z trenerem Dariuszem Maciejewskim wylatują do USA, gdzie tym razem w biało-czerwonych barwach zagrają trzy gry towarzyskie z zespołami WNBA. Wszystkie zapewne jeszcze zastanawiają się, dlaczego nie sięgnęliśmy marzeń? Przecież do półfinału play-off włącznie szło nam tak znakomicie. To KSSSE AZS PWSZ miał być pierwszy raz mistrzem. Odebraliśmy jednak drugi raz srebrne medale. Też piękne i wywalczone po ciężkiej walce, ale

Gdzie pogubiliśmy klucze do złota?

W czterech pojedynkach - Lotos wygrał finałową serię 3-1 - dzieliło nas łącznie od Gdyni zaledwie 13 pkt. Bardzo mało. Przegraliśmy niuansami, o których warto powiedzieć. Tak samo jak niuansem był kontrowersyjny faul na Sidney Spencer w końcówce ostatniego spotkania. Prawidłowy gwizdek dałby gorzowiankom trzy rzuty wolne i być może wielką szansę na dogrywkę. Ten mecz, tak jak dwa wcześniejsze, KSSSE AZS PWSZ mógł jednak wygrać wcześniej.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2010.05.05
Ireneusz Klimczak