Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Justyna Żurowska: W głowie już byłam spakowana
13 czerwca 2010, 20:33:14
- Gdy szłam na rozmowy do klubu w głowię kłębiły się same przykre myśli. Czułam, że coś fajnego się kończy, nadchodzi czas na poszukanie innego wyzwania. Zostaję i jest fantastycznie. Na kolejną walkę o złoto będę gotowa na 120 proc. - powiedziała kapitan AZS PWSZ.

Zaraz po przegranym finale z Lotosem Gdynia gorzowscy kibice zastanawiali się, czy kapitan AZS PWSZ zostanie dalej w naszej drużynie, bo do wszystkich docierały sygnały, że być może zmieni klimat. Wyjedzie na zagraniczny kontrakt. Czy tak było naprawdę?

Ireneusz Klimczak: Poważnie myślałaś o tym, aby opuścić Gorzów?


Justyna Żurowska:
Bardzo w finale liczyłam na złoto. Na takie wyprowadzenie klubu od pierwszej ligi do mistrzostwa. Na wymarzoną karierę w jednym mieście, w jednej drużynie. I miejsce na poszukanie, odświeżenie, spróbowanie czegoś innego. Mistrzostwa jednak nie zdobyłyśmy, a ja miałam głowę pełną myśli. Już szukać nowego wyzwania? A może jednak jeszcze raz powalczyć o złoto? Ważne były również kwestie finansowe.

Rozumiem, że chciałaś zarabiać więcej.


- Liczyłam na podwyżkę i ją dostałam. Klub zachował się wobec mnie fantastycznie. Z rozmów, na których pojawiłam się z duszą na ramieniu i raczej z myślą, że z Gorzowem będę się zaraz żegnać, wychodziłam pod wielkim wrażeniem. Plany pakowania, zabierania swoich rzeczy, bolesnych rozstań zamieniły się w zupełnie coś innego.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2010.06.05
Ireneusz Klimczak