Pierwszą rundę zakończymy...
...w pierwszej trójce
...zaraz za podium
...ledwo w pierwszej ósemce
Głosować w ankiecie mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Rozbiór euroligowego składu, czyli co gorzowianek nie zabije to je wzmocni
8 stycznia 2011, 11:00:07
Jelena Leuczanka w Krakowie, Kalana Greene w Polkowicach - czy właśnie jesteśmy świadkami rozbioru zespołu na europejskim poziomie? - Możliwe, że wrócimy do czasów akademickich, ale gwarantuję, że koszykówki w Gorzowie nikomu nie uda się zabić - odparł trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.

Środowe spotkanie w Pucharze Polski z CCC Polkowice - przegraliśmy 50:52, ale mimo poważnego osłabienia, zagraliśmy naprawdę dobre zawody - potwierdziło, że niepewność finansowa i radykalne cięcia w budżecie miasta, mogą mieć dla drużyny KSSSE AZS PWSZ poważne, kadrowe konsekwencje. - Ta niepewność jest dla nas zabójcza - opowiadał bardzo rozgoryczony trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Sezon w koszykówce trwa cztery miesiące w jednym roku kalendarzowym i cztery w drugim. Nie może być tak, że jakikolwiek klub najpierw dostaje większe dofinansowanie i sprowadza lepszych graczy, aby w następnym budżecie nie być w ogóle ujętym. Takie traktowanie grozi katastrofą. Nie wolno naszego sezonu porównywać do choćby żużlowego. Oni swoje cztery miesiące ścigania mają w jednym roku - dodał nasz szkoleniowiec.

W składzie na mecz z Polkowicami znalazły się same Polki, także te najmłodsze, ściągnięte z drużyny juniorek starszych, plus Angielka Jo Leedham. Nie było Samanthy Richards, Jeleny Leuczanki i Kalany Greene. Co z nimi?

Najprostsza sprawa i najbardziej optymistyczna jest z Australijką Richards. Nasza rozgrywająca ma dołączyć do drużyny na niedzielny mecz ligowy z Liderem Pruszków. - Sam przyjechała do nas na początku października, zaraz po mistrzostwach świata seniorek w Czechach - wyjaśnił Maciejewski. - Teraz obiecaliśmy jej trochę więcej wolnego, tym bardziej, że ma trochę kłopotów z kolanami. Jeśli dalej ze zdrowiem nie będzie w porządku to ta przerwa, już w Polsce, może się jeszcze wydłużyć.

Więcej czytaj na łamach gazeta.pl

Gazeta Wyborcza
2011.01.07
Ireneusz Klimczak
fot. Daniel Adamski